2. Wiele lat temu przeszedłem przez piekło ignorancji i niekompetencji współczesnej służby zdrowia. Grafika poniżej - przypadek z 2025 roku jakich nadal są setki na całym świecie (kraj naprawdę bez znaczenia). Pacjent od 2 lat podejrzewał u siebie Zespół Eagle’a. Radiolog i cała reszta specjalistów, nic nigdzie nie widzieli, albo nie chcieli widzieć. Pacjent sam obejrzał swoją TK w konwersji 3D i wszystko stało się jasne. Dzięki temu serwisowi jest wreszcie pod dobrą opieką lekarza i zakwalifikowany do leczenia operacyjnego w jednej z najbardziej doświadczonych placówek chirurgii. Trzymamy kciuki. 

elongated styloid process  /  calcified stylohyoid ligament

 

3. Krótka ściągawka - CBCT i tomografia komputerowa 3D uważane są za złoty standard diagnostyki radiologicznej i stanowią najlepsze uzupełnienie zdjęcia rentgenowskiego. Pozwalają na ocenę długości i położenia wyrostka rylcowatego. Z kolei angio-TK szyi pozwala na ocenę wyrostków rylcowatych względem naczyń szyjnych (tętnic i żył). Pamiętaj, że samo zdjęcie RTG w Zespole Eagle'a może mieć charakter najwyżej przesiewowy. Nie każdy wydłużony wyrostek rylcowaty oznacza też chorobę. Ważna jest nie tylko jego długość, ale ułożenie i kąt nachylenia. 

 

CBCT 

X - ray 

Lekarze - w szczególności neurolodzy nie bójcie się oglądać tomografii. Mamy XXI wiek i kosmiczne możliwości. Lekarz neurolog i stomatolog to lekarze najczęściej pierwszego wyboru do których zgłaszają się pacjenci z objawami mogącymi wskazywać na Syndrom Eagle'a. Z prawdopodobieństwa wynika, że taki pacjent prędzej czy później pojawi się w waszym gabinecie. Nie zepsujcie tego. Możecie uratować zdrowie i życie wielu pacjentów. Niektóre gabinety w ostatnich latach mają już po kilka takich rozpoznań, prawidłowych rozpoznań (!) 👍

 

St. Charbel

Św. Charbel (czyt. Szarbel) z Libanu 🇱🇧 – taką zbliżoną postać zobaczyłem w moim śnie w 2016 r. Kim była ta postać, dowiedziałem się dopiero wiele miesięcy później. Kilka minut po tym jak dowiedziałem się kim jest, zadzwonił telefon - pierwszy radiolog opisał wreszcie prawidłowo moją diagnostykę: obustronne wyrostki rylcowate 6 cm każdy (!)

 

W 2025 r. w Libanie nakręcono film "Znaki wiary” (org. نهاد الشامي - للإيمان علامة) historię Pani Nohad Al-Chami, kobiety z Libanu, która w 1993 r. właściwie w identycznej sytuacji jak moja, po latach cierpienia zawdzięcza swoje życie dzięki wstawiennictwu i cudownemu działaniu Św. Charbela.

 

Pani Nohad w wieku 90 lat, zdążyła jeszcze obejrzeć swoją historię na dużym ekranie.

 

Perspektywy i widoki na przyszłość  –  Powyższa historia miała miejsce wiele lat temu. Czy dziś, po latach, coś się zmieniło? 

 

Z jednej strony w ostatnich latach m.in. dzięki tej stronie ogromnie wzrosła świadomość choroby Zespołu Eagle’a. Dokonał się także, niestety na razie tylko w nielicznych ośrodkach w Polsce, Europie i na świecie (znajdziesz je na stronie głównej w rozdziale „Do jakiego lekarza się udać”), olbrzymi postęp w chirurgii wyrostków rylcowatych. Dzisiejsze metody operacyjne są o wiele bardziej precyzyjne i mniej inwazyjne, co pozwala pacjentom na szybszą rekonwalescencję i zwiększa szanse na powrót do normalnego życia. Nie jest to jednak regułą. Choć obecnie pacjenci z Zespołem Eagle'a mają kilka razy większe szanse na poprawę swojego stanu zdrowia i jakości życia, niż jeszcze kilka lat temu, to stosowane techniki operacyjne nadal znacząco różnią się w zależności od kliniki i kraju. Może to mieć kluczowy wpływ na powodzenie leczenia i szansę na powrót do zdrowia. W dalszym ciągu należy zachować ostrożność przy wyborze placówki, gdyż istnieją i działają nadal oddziały chirurgii podejmujące się operacji, których skuteczność chirurgii jest bliska zeru. 

 

Z drugiej strony pacjenci na całym świecie nadal odbijają się od gabinetów lekarskich i niewiedzy lekarzy. Mamy XXI wiek, kosmiczne technologie, a większość chorych cierpi i latami szuka diagnozy swoich dolegliwości. Oglądamy kamyczki na Marsie, a nie potrafimy zlokalizować i zinterpretować małej kostki u podstawy czaszki człowieka. Świadomość choroby na całym świecie, w tym w najbardziej rozwiniętych krajach jest nadal szokująco niska. We Francji te same kliniki, które tak chętnie leczyły Kaddafiego, Arafata czy afrykańskich dyktatorów, mają w głębokim poważaniu zwykłych obywateli Republiki. Pacjenci we Francji apelują o pomoc do Ministerstwa Zdrowia. Dużo lepsza jest sytuacja pacjentów w Niemczech, choć większość z nich i tak poszukuje diagnozy o kilka lat za długo. W Hiszpanii w ostatnim czasie dużo się zmienia, w dużej mierze dzięki działaniom pacjentów i kilku oddanych lekarzy zdiagnozowano już setki osób. W USA na chorobie zna się jedynie garstka wybitnych specjalistów. Cała reszta lekarzy traktuje pacjentów jak wariatów, którzy wymyślają sobie dziwne dolegliwości. Chorzy w USA, Kanadzie, Australii, Wlk. Brytanii latami szukają diagnozy, nieliczni znajdą.

 

Moja szyja puchnie przez ponad 5 lat po operacji. Mój lekarz rodzinny analizując dokumentację ze szpitala, zastanawia się co naprawdę było operowane i co poeta miał na myśli?

 

Diagnostyka wykonana po operacji potwierdza, że dokumentacja ze szpitala rozmija się w wielu miejscach z rzeczywistością.    

 

Moje zdjęcia RTG oraz wszelkiego rodzaju CBCT i TK oglądała cała masa lekarzy: dentystów, radiologów, neurologów, laryngologów. Nikt nic nie ...widział.

 

Kiedy już sam wiedziałem i widziałem, co mi jest, lekarze nadal patrzyli mi prosto w oczy i uparcie twierdzili, że niczego nie widać.

 

Czy jest z nami jakiś okulista? 👀

 

Przed operacją mój chirurg miał tak wielkie ego, że nie obejrzał mojej tomografii. Sama operacja odbyła się na przysłowiowy „krzywy ryj”. Anestezjolog i pielęgniarka instrumentariuszka na minutę przed narkozą dowiedziały się ode mnie, co i z której strony będzie operowane. Ich miny nie wróżyły nic dobrego. Skończyło się katastrofą. Operacja była prawdziwym harakiri. Krwotok tamowano przez 24 godziny po zabiegu zwykłą tamponadą – o profesjonalnych drenach nikt nawet nie pomyślał. Od jednej z osób z personelu usłyszałem tylko: „Wygląda pan jak pod Stalingradem” - nie zaprzeczam. Co było dalej, nie pamiętam – straciłem przytomność. Dwie godziny po odzyskaniu przytomności, dowiaduję się, że idę do domu i otrzymuję wypis ze szpitala. Trzeba zwolnić łóżko. Zresztą zbliża się weekend, państwo doktorstwo nie ma czasu, idzie do domu. W drodze powrotnej modlę się, żeby tylko opatrunki wytrzymały. Ciągle czuję ciepłą, spływającą lepką wilgoć na szyi. Skala pozostałych powikłań okazała się ogromna. Nowoczesne metody chirurgii, w tym neuromonitoring śródoperacyjny, były całkowicie nieobecne podczas mojego zabiegu. Mój nerw językowo-gardłowy, nerw błędny, nerw dodatkowy, nerwy rdzeniowe szyi i inne – po operacji są w fatalnym stanie. Kość gnykowa, przyczepy mięśni, mięśnie szyi i krtani – nie działają. Moje ręce i sploty szyjne nie funkcjonują. Moja szyja puchnie momentami długo przez ponad pięć lat po operacji. Kilkukrotnie doświadczam wtedy mikroudarów. Wizyta kontrolna po operacji okazała się fikcją. Chirurg, który wcześniej miał wszechmocne mniemanie, teraz rżnie głupa. Jedyne „sensowne” słowa jakie od niego usłyszałem, brzmiały cyt. „A co u pana było operowane?” Mając na uwadze, że w dokumentach ze szpitala w jednym miejscu pomylono wyrostek rylcowaty z wyrostkiem sutkowatym, to pytanie dało mi wiele do myślenia. Zresztą wypis ze szpitala rozmija się generalnie z zapisami z karty Protokołu zabiegu i leczenia operacyjnego. Jest grubo - czy ktoś to w ogóle kontroluje? 

 

Św. Charbel Makhlouf po raz drugi    Dokładnie w tym samym czasie jak umierała moja znajoma, Św. Charbel dał mi swój drugi przekaz. To był ten czas, kiedy wszyscy byliśmy zamknięci w domach z powodu globalnej pandemii. Właśnie wówczas, dokładnie w chwili, gdy kończy się noc, a zaczyna dzień, obudził mnie nagły, lodowaty podmuch powietrza – taki, który wywołuje gęsią skórkę i ciarki na plecach. Tym razem nie był to sen. Choć jeszcze zaspany, byłem w pełni świadomy. W tym momencie Święty Charbel przekazał mi proste, ale wymowne przesłanie: „Zrób coś z tym! Takich osób jak ty i twoja znajoma są tysiące na świecie. Działaj! Zacznij uświadamiać!”.  

 

Św. Charbelowi się nie odmawia. Choć moje ręce i szyja po operacji oraz chorobie nadal są niesprawne, a każdy ruch na klawiaturze sprawia ogromny ból i wymaga wielkiego wysiłku (uszkodzone sploty szyjne, nerw dodatkowy i nerwy rdzeniowe) to jednak w październiku 2020 roku powstaje najprawdopodobniej pierwszy na świecie taki uniwersalny serwis o chorobie Syndromie Eagle'a. Pierwotnie pod adresem zespoleaglea.pl, obecnie eaglesyndrome.org. 

 

Już kilka tygodni później, dzięki świeżo utworzonej stronie internetowej, pierwsza osoba znalazła prawidłową diagnozę swoich wieloletnich dolegliwości. Do końca 2020 roku trzy kolejne osoby zidentyfikowały przyczynę swoich objawów i poznały nazwę wcześniej niezdiagnozowanego schorzenia. Pierwsze osoby, których strona naprowadziła po latach cierpienia na prawidłowe rozpoznanie, pochodzą nie tylko z Polski ale m.in. Norwegii, Holandii, Niemiec i USA. To, co nastąpiło, później wywołało prawdziwą lawinę zmian, umożliwiając wielu osobom zachowanie zdrowia, a w kilku przypadkach życia.

 

Pod koniec roku mój stan jest tak ciężki, że w wieczór sylwestrowy otrzymuję sakrament namaszczenia chorych. Miejscowy ksiądz nie znając zupełnie mojej historii, ma przy sobie i daje mi przy okazji olejek Św. Charbela  przypadek? Ta sama ampułka z olejkiem uratowała wcześniej i tchnęła życie w pewnego niemowlaka, któremu lekarze nie dawali już szans życia. W następnych dniach, w minimalnym stopniu to wracam do świata żywych.

 

Zaczyna się prawdziwy wyścig o życie i desperackie poszukiwanie chirurga gotowego podjąć się operacji. Jeszcze nie wiem w jakie g(rząskie) błoto wdepnąłem. Szybko przekonuję się, że w warszawskich szpitalach w tamtym czasie słowa Zespół Eagle'a wywołują strach, przerażenie, niedowierzanie i ignorancję wobec pacjenta. Mój lekarz rodzinny stara się pomóc jak może, ale jest bezradny wobec muru obojętności warszawskich szpitali.

 

W moim lokalnym, jednym z większych szpitali w mieście, mogę liczyć co najwyżej na kroplówkę na zmniejszenie opuchlizny szyi i gardła.

 

Z kolei w jednym z warszawskich szpitali i ośrodku neurologicznym spędzam bezowocnie cały dzień. Nikt nic nie wie. Właściwie nie chce wiedzieć. Kierownik kliniki, choć obiecała, że zajmie się moim przypadkiem – wystawiła mnie do wiatru i ostatecznie znika ze spotkania. Podobno są ważniejsze sprawy, na mieście... 

 

W jednej z prywatnych klinik laryngologicznych jestem wreszcie zapisany na kwalifikację do operacji Zespołu Eagle'a. Już na początku wizyty, lekarz jest zawiedziony, że nie jestem zainteresowany specjalną ofertą kliniki, tj. leczeniem przegrody nosowej lub chrapania. Radiolog oraz główny otolaryngolog kliniki oglądają na wszystkie strony moje badania CBCT i twierdzą, że nie mam ...wyrostków rylcowatych. Dobrze wiem, że te łobuzy doskonale wiedzą jaka jest prawda, ale po prostu nie chcą mieć kłopotów. Jeden z nich kiedyś pracował i operował za granicą, i na własne oczy widział jak się operuje wyrostki rylcowate. Kilka lat później od innego pacjenta dowiaduję się, że już „wiedzą” jak zobaczyć wyrostki rylcowate na CBCT, a nawet są skłonni operować.

 

Na poradni w jednym z największych szpitali spotykam ordynatora, który nawet wydaje się przejęty moim przypadkiem. Lekarz błyszczy wiedzą o chorobie przed grupą studentów medycyny. Zapowiada się optymistycznie. Umawiamy się na kolejną wizytę. I to był błąd. Na następnej wizycie nie ma już studentów. Bez nich ordynator przestaje być przebojowym samcem alfa medycyny. Moja płyta z tomografią w „tajemniczych” okolicznościach zaginęła bezpowrotnie w otchłaniach kliniki. Nie mamy pańskiej tomografii i co nam pan zrobi. Zawsze róbcie kopię! Ja zrobiłem – ale już wiem, że w tym miejscu zrozumienia i pomocy nie znajdę.

 

Mój nieszczęsny neurolog, którego mam w pakiecie medycznym, dalej uważa, że nic mi nie jest. Zamiast skierowania na operację wyrostków rylcowatych zaleca kolejny rezonans i znowu Milgammę (czy oni coś z tego mają?). Lekarz neurolog wielokrotnie powtarza, żebym zaufał rezonansowi i "nałuce". Próbuje pouczać, że nie po to studiował sześć lat medycynę, żeby jakiś pacjent uczył go wymyślonych chorób. Według niego mam co najwyżej neuralgię. Sam jednak przyznaje, że nigdy w życiu nie widział neuralgii obustronnej  /curva ale kyrk/.

 

Inny neurolog, tym razem szpitalny (podobno habilitowany) także nie wyznaje tomografii. Zleca kolejne RTG w kierunku wyrostków rylcowatych, tj. w projekcji kręgosłupa szyjnego, tylko po co? Już dawno wszystko doskonale widać na wcześniejszej diagnostyce. Trzeba tylko chcieć i potrafić zobaczyć - okulista jest naprawdę potrzebny. Po chwili już chyba wiem skąd ten pomysł lekarza. Trafił na Wikipedię i zamieszczone tam, właśnie takie zdjęcie diagnostyczne. Byłoby sprytne tylko, że w moim przypadku niewiele przydatne.

 

Lekarz medycyny pracy zupełnie nic nie rozumie. Nie wie, co zrobić z moim przypadkiem. Chyba widzi że jest źle, ale żąda zaświadczenia od jakiegoś lekarza, czy mogę w takim stanie pracować, czy nie. Ale od jakiego lekarza? Do cholery – to on jest przecież tym lekarzem (!) Okulista medycyny pracy nie rozumie skąd kłucie i iskrzenie w moim oku. Po latach podpowiem: drażnienie włókien współczulnych lub obrzęk tarczy nerwu wzrokowego (papilloedema) w Zespole Eagle'a.  Medycyna pracy to bardziej stan umysłu, niż medycyna. Ten lekarz nawet nie leczy. Ilekroć jestem u takiego lekarza, największym zmartwieniem dla niego jest to, że moja praca odbywa się w klimatyzacji. Tak się składa, że to ta sama klimatyzacja i dokładnie ten sam budynek, w którym właśnie teraz siedzimy... i w którym znajduje się pana/pani gabinet - odpowiadam.

 

Na obrzeżach Warszawy znajduje się mała, niepozorna przychodnia laryngologiczna. Trafiam tam przez przypadek, właściwie od niechcenia prosto z ulicy bez żadnych zapisów. Ku mojemu zaskoczeniu, przyjmuje mnie od razu miejscowy laryngolog. Lekarz niczemu się nie dziwi, doskonale rozumie problem. Przeprowadził rzeczowe badanie, obejrzał moją tomografię komputerową. Eureka – to był pierwszy i jedyny lekarz w Warszawie w trakcie całej mojej kilkuletniej choroby, który potrafił obejrzeć prawidłowo tomografię oraz wykonać badanie palpacyjne. Bez zbędnych ceregieli wypisuje skierowanie na CITO i kieruje prosto na operację 🙏👍. Tak właśnie powinno być w każdym gabinecie.

Podczas prac nad serwisem próbuję zasięgnąć więcej informacji o samym Św. Charbelu. Trafiam na historię Pani Nohad Al-Chami, kobiety z Libanu, która w 1993 r., w związku z obustronnym uciskiem na tętnice szyjne, po latach cierpienia zawdzięcza swoje życie cudownemu działaniu Św. Charbela. Dwie rany pooperacyjne identyczne jak u mnie naznaczyły jej szyję, a dolegliwości w tym paraliż ustąpiły. Kolejny przypadek? A może to wszystko zaczyna układać się w jakiś doskonale przemyślany misterny plan? Nic nie twierdzę. Na pewno jest zbyt podobne, aby przejść obojętnie. Święty Charbel znany jest nie tylko w Libanie z cudownych uzdrowień. Pomaga ratować zdrowie i życie wierzących, jak i niewierzących. Zarówno Chrześcijan i Muzułmanów. Odkrywam również, że tuż nieopodal mnie nad samym brzegiem Wisły, w miejscowej kaplicy obok której kiedyś przechodziłem prawie codziennie, znajdują się nieliczne w Polsce i jedyne w tamtym okresie w Warszawie, właśnie relikwie Św. Charbela. Przestaję wierzyć w przypadki, zaczynam liczyć i wierzyć w "statystykę".

 

Choć operacja, jakby nie było uratowała mi życie, to zarówno jej przebieg i wykonanie, a przede wszystkim wieloletnie zaniedbania oraz błędy lekarskie powodują, że mój stan jest nadal ciężki (w terminologii kodeksowej nazywa się to uszczerbkiem na zdrowiu). Nie wiadomo, czy kiedykolwiek wrócę do stanu zbliżonego do zdrowia, brak rokowań. Moje nerwy czaszkowe są pokiereszowane wieloletnią chorobą i operacją. Moja żyła szyjna wewnętrzna jest nadal w dużej części niedrożna na poziomie C1 (częsty błąd w europejskiej sztuce prowadzenia operacji Eagle'a). Uszkodzenie nerwów obwodowych spowodowane działaniem neurologa w wyniku zatrucia i przedawkowaniem pirydoksyny dodatkowo pogłębiają zaburzenia i niesprawność organizmu.   

 

Mimo to chyba jestem szczęściarzem. Pomimo wielu przeciwności i lata lekceważenia przez lekarzy, rzutem na taśmę – uratowałem życie.

 

Jakiś czas później moja znajoma z identycznym przypadkiem nie miała tyle szczęścia. Również odbija się od drzwi gabinetów najlepszych specjalistów. Chwila rozmowy, brzmi znajomo. Wspólnie oglądamy jej diagnostykę i wszystko wydaje się jasne. Zespół Eagle’a ze złamaniem wyrostka rylcowatego włącznie potwierdzony i ostatecznie zdiagnozowany w trzech niezależnych klinikach, jednak bez szansy na operację. W czasach pandemicznego ogłupienia, ciężko chorej kobiecie z napadami niedokrwiennymi kilkukrotnie odmówiono pomocy w ramach NFZ. Ci sami lekarze byli gotowi by „pomóc” i operować – już pewnie zgadłeś: „prywatnie”. Cena za życie wynosiła teraz 19.000 zł. To kwota nadal nieosiągalna dla wielu osób w kraju. Młoda kobieta zmarła w niewyobrażalnym cierpieniu, przy obojętności lekarzy i bezradności najbliższych. 

 

Wszystko to wydarzyło się nie w mrokach średniowiecza, nie w odległym Trzecim Świecie, tylko w samym środku cywilizowanej Europy w XXI wieku. W brutalny sposób wyszło na jaw, że ludzkie życie i zdrowie sprowadza się ostatecznie do cyferek i interesu. Wiele lat później redaktor Krzysztof Stanowski pokazał jak taki podobny patologiczny, systemowy układ powstał w innym mazowieckim szpitalu. Klika uważana za nietykalną elitę obu szpitali stworzyła zorganizowany mechanizm wymuszania pieniędzy i szantażowania ciężko chorych pacjentów. Układ, w którym jeśli nie jesteś VIP-em lub nie zapłacisz  nie otrzymasz na czas należytej pomocy medycznej w ramach publicznej służby zdrowia. Niewielka (nadal tak zakładam) grupa lekarzy psuje opinię i reputację całemu środowisku lekarskiemu. Anatomia zła zaczyna się często bardzo niepozornie. Przy braku sprzeciwu ze strony własnego środowiska, u ludzi jakby nie było wysoko wykształconych i uważanych często za autorytety, pękają zahamowania i kolejne granice przyzwoitości i moralności. O etyce lekarskiej chyba nawet nie muszę wspominać. Żeby kogoś zabić, nie trzeba broni, czasem wystarczy obojętność – taki tytuł zobaczyłem ostatnio na okładce jednego z czasopism. Podczas prowadzenia tego serwisu poznałem pięć przypadków śmiertelnych osób doświadczonych Zespołem Eagle'a z całego świata. To zaledwie około jeden promil wszystkich chorych, ale to nadal aż o pięć przypadków za dużo! Wszyscy Ci w większości młodzi ludzie byli do uratowania. Sam tylko z ogromnym wsparciem Opatrzności, nie dałem się zabić.

 

Operacja  –  Właściwie jak nie powinna wyglądać współczesna chirurgia. Jest na terenie Mazowsza taki szpital, gdzie zoperują chyba wszystko i wszędzie. Szpital na NFZ, w którym już na wejściu pacjenta witają luksusowe wnętrza, skórzane kanapy, szkło i marmury na ścianach, a wszystko to ozdobione jest światłami LED jak w pięciogwiazdkowych hotelach w Dubaju. Ego ordynatora wydaje się sięgać gwiazd. I tylko pacjent w tym wszystkim jest jedynie przedmiotem, nie podmiotem zainteresowania  przedmiotem dziwnie funkcjonującego, śmiem twierdzić wyrachowanego i cynicznego układu. Już na wstępie od lekarza usłyszałem, że mój stan jest bardzo ciężki, ale na NFZ nie ma szans na operację nawet w ciągu najbliższych ośmiu lat. Nawet jeśli, to i tak jej nie przeżyję, a w najlepszym wypadku zostanę sparaliżowany. Możemy jednak zaproponować ekspresowy termin i polecić naszych najlepszych chirurgów, którzy mogą wykonać zabieg "prywatnie”. /Identyczną historię słyszą inni pacjenci/. Cena za moje życie to 10.500 zł. Nie mam wyjścia. Każdy mój dzień to walka o życie.

 

Z czasem moja sytuacja coraz bardziej się pogarsza – dochodzą napady niedokrwienne. Zacząłem podróżować po całym kraju w poszukiwaniu specjalistów od schorzenia. Dopiero konsultacje i wizyty w Krakowie oraz Bydgoszczy pokazały, że od początku miałem rację. W końcu trafiłem na specjalistów, którzy wiedzą, o co chodzi: rehabilitanta stomatologicznego, lekarza radiologa, laryngologów. Fizjoterapeuta stomatologiczny Pan Piotr Kazana z Krakowa, był pierwszą osobą w trakcie mojej choroby, która zachowała się jak należy. Jako pierwszy bezbłędnie ocenił moje objawy i utwierdził moje przypuszczenia. Za to zasługuje na szczególne uznanie i podziękowanie(!)👌 Tylko dzięki tym nielicznym specjalistom z Krakowa i Bydgoszczy odzyskałem choć odrobinę wiary w medycynę. Choć nie podejmą się operacji, to wracam wreszcie z potwierdzeniem tego, co dokładnie czuję i wiem od dawna. Wreszcie na piśmie mam dowód i prawidłowe rozpoznanie, w tym m.in. opis mojej tomografii komputerowej: Zespół Eagle’a (!)

 

Mój miejscowy, warszawski medyczny ciemnogród szybko sprowadza mnie na ziemię. Neurolog w Warszawie w grupie medycznej dalej idzie w zaparte. Nie uznaje tomografii. Uważa, że skoro rezonans magnetyczny nic nie wykazał, nie ma mowy o rozpoznaniu Zespołu Eagle’a /poziom wiedzy medycznej level 🙉/. Dla większości lekarzy rezonans i morfologia to nadal jakaś magiczna wyrocznia, która decyduje czy jesteś zdrowy, czy nie. Neurolog uznaje, że skoro mój rezonans i morfologia są w porządku, to nie ma o czym mówić. Ten sam neurolog zaleca mi duże serie zastrzyków witaminy B (Milgamma). Po takiej kuracji odcina mi całkowicie nerwy obwodowe. Na koniec zostałem zatruty nadmiarem pirydoksyny (witamina B6), która w nadmiarze ma działanie neurotoksyczne – objawy zaburzenia nerwowego układu obwodowego. Czuję się jak po Nowiczoku. Moja skóra i wnętrze pali, ból neuropatyczny rozlewa się po całym organizmie. Moje ciało przeszywają dreszcze. Mięśnie są jak z waty.

 

Od teraz mam już dwie ciężkie choroby: nie tylko Zespół Eagle’a, ale dodatkowo uszkodzenie nerwowego układu obwodowego i ciężką polineuropatię. Recepta neurologa jest w tej sytuacji zaskakująco prosta, zapisuje kolejną dawkę Milgammy (jak to było: Primum non nocere - po pierwsze nie szkodzić?). Dopiero później od znajomego farmaceuty dowiaduję się, jak szkodliwa i groźna może być taka kuracja w nadmiarze, podana przez dziesięć dni z rzędu. Uszkodzenia nerwowego układu obwodowego w takiej sytuacji mają najczęściej charakter nieodwracalny.

 

Coraz częściej dopadają mnie ataki niedokrwienne, tachykardia i mgła mózgowa. Każdy ruch głową zwiększa ucisk na naczynia krwionośne, powoduje niedotlenienie i gaśnie film w moich oczach. Wiele czasu spędzam teraz na balkonie lub przy mroźnym otwartym oknie. Tylko w ten sposób bronię się przed utratą przytomności i dostarczam choć odrobinę więcej tlenu do mózgu. Każdy ruch głową czy szyją, nawet zwykłe uniesienie rąk, sprawia, że w gardle czuję „żyletki” które tną moje gardło.

 

W tamtym okresie, tj. przed 2017 i jeszcze długo później, nie było właściwie innej dostępnej literatury. Dziś znajdziesz całą masę opracowań dotyczących Zespołu Eagle’a – zarówno w języku polskim, jak i w wydaniach zagranicznych. Obecnie, różne kliniki i lekarze prześcigają się w publikacjach. Także dzisiejsze opracowania dostępne w Polsce oraz zagraniczne piśmiennictwo to w zasadzie nadal powielanie w mniej lub bardziej w rozwiniętej formie kilku tych samych zagranicznych źródeł i schematów sprzed lat z błędami włącznie.

 

Już wtedy wiedziałem, że jestem blisko rozwiązania zagadki i przyczyny moich dolegliwości. Jednak najlepsi lekarze specjaliści w Warszawie nie wiedzieli, o czym mówię i całkowicie ignorowali temat. Jak się okazało, miałem widoczne zmiany chorobowe świadczące o Zespole Eagle’a na ponad 10 różnych badaniach diagnostycznych, jednak lekarze twierdzili, że nic mi nie jest i niczego nie widzą. Kiedy już wiedziałem i widziałem, co mi dolega, lekarze nadal patrzyli mi prosto w oczy, twierdząć w dalszym ciągu, że niczego nie widać. Najwięksi arogancji po latach zwrócili pieniądze. Tylko jeden lekarz przeprosił.

 

Droga do diagnozy, czyli czy jest z nami okulista? 👀 albo Wikipedia    Po raz pierwszy na ślad choroby trafiam, studiując materiały:

 

 

  • „Leczenie wybranych zespołów bólowych jamy ustnej i twarzy” - Tomasz Konopka, Polski Przegląd Neurologiczny 2011; 7(1):31-38 => pobierz

     

  • „Zespół Eagle’a” – przegląd piśmiennictwa Bartłomiej Iwańczyk i wsp. - Nowa Stomatologia 4/2015 => pobierz

 

wyrostek rylcowaty, Zespół Eagle'a
Zespół Eagle'a - wyrostek rylcowaty

To tutaj, w tym miejscu nad brzegiem Wisły powstał serwis eaglesyndrome.org który pomógł uratować zdrowie i życie wielu osób.

 

<= please select your  language

Zespół Eagle'a wyrostek rylcowaty 
Eagle Syndrome / Styloid Process

To historia mojej batalii o życie, a zarazem lat zmagań z ignorancją i niekompetencją współczesnej medycyny ⚕️⚠️. Właściwie jest to skondensowana w pigułce opowieść, jaką codziennie przechodzą setki pacjentów na całym świecie. To także o tym, jak i dlaczego powstał serwis eaglesyndrome.org i co z tym wspólnego ma pewien Święty z Libanu. 

 

Wydłużony wyrostek rylcowaty kości skroniowej (ang. styloid process, łac. processus styloideus) – mała anomalia kostna, przez którą codziennie na świecie cierpią setki, a nawet śmiem twierdzić tysiące osób. Każdego dnia setki z tych osób odbijają się od drzwi gabinetów i niewiedzy lekarzy na całym świecie.

O mnie    Mam na imię Dariusz. Urodziłem się i mieszkam w centralnej Polsce, tuż nad brzegiem rzeki Wisły. W 2015 roku zachorowałem na tajemniczą chorobę. Zaczęło się od nierozpoznanego bólu zębów, głównie zębów trzonowych. Najpierw z jednej, a kilka tygodni później z drugiej strony szczęki i żuchwy. Z czasem doszły drętwienie, mrowienie i bóle neuropatyczne całej żuchwy, twarzoczaszki oraz podstawy języka. Ból porównałbym do bólu zęba leczonego kanałowo, ale bez znieczulenia. Taki ból towarzyszył mi najczęściej 22–24 godziny na dobę. I tak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Po 2 latach dołączyły problemy neurologiczne: zawroty głowy, problemy z równowagą, ciśnienie wewnątrzczaszkowe i bóle głowy, następnie doszły napady niedokrwienne. Przy ruchach głową i dotyku szyi, w moim oku pojawia się kłucie i iskrzenie. Moją twarz, uszy, szyję i głowę rozrywa oszałamiający ból – pacjenci porównują to czasem do uczucia sztyletów w uszach. Każdego dnia coraz bardziej czuję, jak jakaś niewidzialna diabelska siła ściska moje policzki, rozsadza twarz, żuchwę, zęby i dziąsła. Na tym etapie nikt nie potrafi powiedzieć, co dokładnie mi dolega. Jedno wiem i jestem pewien, nie jest to żadna neuralgia, chociaż większość lekarzy tak uważa. 

 

Jeszcze nie wiem, że za kilka lat sam zapiszę się w historii jako pierwszy na świecie, który zbierze, uporządkuje i wyprostuje od podstaw całą zapomnianą archiwalną medyczną bibliografię schorzenia, którego nazwy na tym etapie nawet nie znam. Choroby, która chyba przez nieporozumienie i przypadek uważana jest obecnie w medycynie za odkrycie dokonane przez dr Eagle’a w 1937 roku. Udokumentuję na nowo historię, która we współczesnej bibliotece medycznej jest jedną wielką czarną dziurą  (rozdział na dole niniejszej strony pt. „Kartka z kalendarza”).

 

 

Zespół Eagle'a (Eagle Syndrome) - Historia maleńkiej kości🦴, która potrafi powalić, a nawet zabić dorosłego człowieka.

 

(My Eagle's Syndrome Journey - The Story of a Tiny Bone That Can Knock Out or Sometimes Even Kill an Adult).

 

Jedni zgłaszają ból twarzoczaszki, szczęki i żuchwy, niezdiagnozowane bóle zębów, ból podstawy języka lub dolegliwości neuralgiczne/neuropatyczne twarzy. Inni skarżą się na ból ucha lub głowy. Większość pacjentów, choć nie jest to regułą z czasem zaczyna odczuwać kłujący ból gardła, okolic migdałków i szyi, uczucia ciała obcego w gardle i problemów z przełykaniem. Niektórzy doświadczają szumów i trzasków w uszach, uczucia pełności lub przelewania w uchu, a nawet ubytku słuchu. Nieliczni doświadczą chrypki lub stracą głos. Część pacjentów narzeka na rozpierające ciśnienie, kłucie lub "iskrzenie” w oku. W najcięższych przypadkach dochodzi do zawrotów głowy, omdleń, tachykardii, mgły mózgowej, czy zaburzeń nerwu błędnego i/lub pnia współczulnego oraz zaburzeń autonomicznego układu wegetatywnego. W skrajnych sytuacjach może wystąpić rozwarstwienie tętnic, napady lub udary niedokrwienne lub kompresja żyły szyjnej wewnętrznej (IVJ).

 

Szczęśliwcy znajdą przyczynę i diagnozę najczęściej po 3 do 20 latach poszukiwań. Pozostali najprawdopodobniej nigdy nie poznają przyczyny swojego stanu i choroby, która zrujnowała im życie. Niektórzy być może umrą (rozwarstwienie tętnic, udar niedokrwienny, udokumentowany przypadek zatrzymania akcji serca, którego przyczyną był ucisk na nerw błędny) w niewyobrażalnym bólu i cierpieniu, nie wiedząc, co dokładnie ich zabijało przez lata niezdiagnozowanej choroby.

 

Zgodnie z najbardziej rozpowszechnioną statystyką choroby, występowanie wydłużonego wyrostka rylcowatego obserwuje się u 4% populacji, ale tylko u jedynie 4% z nich obserwuje się objawy bólowe i chorobowe (0,16% populacji). To co wydaje się pozornie niewiele, oznacza, że w skali całego globu zachoruje na Syndrom Eagle'a około 12.800.000 ludzi w trakcie życia jednej populacji (8 mld x 0,04 x 0,04). Z kolei dla Polski daje to 60.800 potencjalnych przypadków w ciągu życia całej obecnej populacji ludności (38 mln x 0,04 x 0,04). Tyle elementarna matematyka w służbie medycyny.

 

Św. Charbel po raz pierwszy    W takim stanie, w połowie 2016 r. pomiędzy falami rozrywającego bólu, udało mi się w nocy na chwilę zasnąć. Wtedy doświadczyłem niezwykłego snu. Przyśniła mi się, nieznana mi, ale charakterystyczna surowa postać jakby w średniowiecznym habicie, która dała mi prosty przekaz: „Żaden lekarz nie znajdzie przyczyny. Szukaj sam. Znajdziesz!”. Kim była ta postać ze snu, dowiedziałem się dopiero wiele miesięcy później. Z zasady, nie wierzę w sny. Choć jestem osobą wierzącą, z rezerwą podchodzę do cudownych działań i nadprzyrodzonych przesłań. Niemniej w mojej sytuacji i tak nie było innego wyjścia. Zacząłem studiować materiały z zakresu stomatologii, laryngologii, neurologii, bólów neuralgicznych/neuropatycznych, bólów głowy i twarzoczaszki. 

 

Postać ze snu dała mi jedną ważną wskazówkę: „To co powinieneś szukać i jest przyczyną twoich dolegliwości, jest bardziej w twojej szyi”. Niesamowite, jak później okazały się to prawdziwe i prorocze słowa.

 

W tym czasie odwiedziłem niezliczoną liczbę lekarzy, w tym najlepszych specjalistów – poczynając od dentystów, chirurgów szczękowych, neurologów, laryngologów, radiologów, klinik leczenia bólu itp. Miałem wykonane ponad 10 szczegółowych badań obrazowych głowy i szyi oraz kilkanaście innych mniej inwazyjnych badań, w tym niezliczoną ilość RTG. Lekarze nigdzie niczego nie widzieli, a z czasem niektórzy zaczęli wyśmiewać się z moich objawów. Byłem leczony na wszystko, tylko nie na to, co trzeba.

 

Jak się później okazało – na wymyślone przez lekarzy na poczekaniu, błędne rozpoznania i choroby. Straciłem zupełnie niepotrzebnie całkiem prawidłowe zęby mądrości, niepotrzebnie przeleczone kanałowo zdrowe siódemki, przeszedłem szkodliwe i całkowicie bezsensowne leczenie stawów skroniowo-żuchwowych. Z czasem straciłem zdrowie i przede wszystkim wiarę w lekarzy oraz współczesną medycynę.

 

Zespół Eagle'a / Eagle Syndrome
Zespół Eagle'a - operacja 
Eagle Syndrome Surgery
Eagle Syndrome

Update 1 [...]  –  Św. Charbel dał mi jeszcze jeden przekaz. Na razie nikt i nic nie jest pewne. Mam nadzieję, że doczeka się publikacji najwcześniej za kilka, a najprawdopodobniej za więcej niż kilka lat.  Do usłyszenia. cdn.

 

 

 

Zespół Eagle'a / Eagle Syndrome

Uświadamiamy (nasza misja)    Czym jest Zespół Eagle’a?

 

  •  jak go zdiagnozować

  •  do jakiego konkretnie lekarza najlepiej się udać w Polsce, w Europie i na całym świecie /wszystkie kontynenty/

  •  jakie są metody leczenia i techniki operacji

  •  dlaczego choroba wcale nie jest taka rzadka (ot dawno temu w Ameryce, ktoś postawił przecinek o dwa miejsca za daleko)

  •  jak walczyć z błędami medycznymi

 

dowiesz się szczegółowo z poniższych linków:

 

 zespoleaglea.pl  🇵🇱

 zespoleaglea.pl/statystyka

 zespoleaglea.pl/operacjebezcenzury

 zespoleaglea.pl/medicalerrors

 zespoleaglea.pl/zachowajostroznosc

 

 eaglesyndrome.org/en  🇬🇧 🇺🇸 🇨🇦 🇦🇺

 eaglesyndrome.org/en/statistics

 eaglesyndrome.org/surgery

 eaglesyndrome.org/en/becareful

 

 

 eaglesyndrome.org/de  🇩🇪 🇦🇹

 

 

 eaglesyndrome.org/es  🇪🇸 🌎

 

 

 eaglesyndrome.org/fr  🇫🇷

 

 

Jeśli masz pytania, potrzebujesz pomocy – skontaktuj się za pośrednictwem formularza kontaktowego dostępnego na stronie głównej witryny. Ja lub ktoś z zaprzyjaźnionych moderatorów postaramy się pomóc we wszystkich najpopularniejszych językach i na wszystkich kontynentach. Pamiętaj proszę, że nikt z nas nie może Cię zdiagnozować, ani stwierdzić czy masz Zespół Eagela'a, czy nie. Nie taka jest rola tego serwisu. Oceny objawów klinicznych oraz interpretacji badań obrazowych może dokonać wyłącznie lekarz – niezależnie od tego, czy się to komuś podoba, czy nie. Takie jest zadanie i obowiązek lekarza, to on bierze za to odpowiedzialność i za to w końcu otrzymuje wynagrodzenie.

 

Nigdzie nie twierdzę, że mój serwis jest idealny i bezbłędny. Twierdzę, że tylko przez pierwsze lata funkcjonowania uratował setki chorych, nie tylko w Polsce, ale od Norwegii po Australię. Przede wszystkim w ciągu kilku lat pozwolił uświadomić ogromną rzeszę lekarzy. Zastanawiające, że od końca 2020 r. w Polsce i nie tylko, nastąpił gwałtowny skokowy wzrost zachorowalności na Zespół Eagle'a. Stop – jakiej zachorowalności. Świadomości i wykrywalności (!)  Znowu, nic nie sugeruję. Stwierdzam tylko fakt.

 

Nie twierdzę, że ten serwis i strona są miłe czy uprzejme wobec środowiska lekarskiego. Jak powiedział lekarz, który właśnie dzięki stronie i moim działaniom sam znalazł pomoc i rozpoznanie: „To nie ma być miłe ani grzeczne – to ma być skuteczne”. Czasem trzeba porządnie wstrząsnąć, żeby przełamać rutynę, zakorzenione nawyki, zmienić nastawienie i przywrócić ustawienia fabryczne niektórych środowisk. 

 

Lekarze, którzy kiedyś lekceważyli i bagatelizowali mój stan, dziś na moim przypadku zostali (eks)pertami od schorzenia. Niektórzy prowadzą szkolenia z zakresu Zespołu Eagle’a dla dentystów. Inni zostali gwiazdami od tej choroby w TV. Kiedy to oglądam, tylko uśmiecham się szeroko 😃.

 

W placówce medycznej, gdzie byłem leczony na wszystko tylko nie na to co trzeba – po nagłośnieniu mojej sprawy, wreszcie szybko postawiono właściwą diagnozę innej pacjentce w podobnym, ciężkim stanie. Kilka miesięcy później otrzymuję od niej podziękowanie za uratowanie życia.

 

Mój miejscowy szpital, gdzie kiedyś mogłem liczyć wyłącznie na kroplówkę, którego chirurg wyrzucił mnie z gabinetu nie wiedząc o czym mówię – dziś po latach specjalizuje się w chirurgii wydłużonych wyrostków rylcowatych.

 

W grupie medycznej, w której kiedyś nikt nie wiedział, czym są i jak wyglądają wyrostki rylcowate, gdzie przy okazji zatruto mnie nadmiarem neurotoksycznych zastrzyków  również od niedawna rozpoczęto operacje wyrostków rylcowatych.

 

Chirurg, który kiedyś mnie operował, po bardzo słabych efektach dotychczasowych operacji – zmienił wreszcie po latach całkowicie technikę chirurgii wyrostków rylcowatych, z korzyścią oraz nadzieją na dużo lepsze wyniki i rokowania dla pacjentów.  

 

I to jest ta dobra zmiana, na którą zasługują chorzy na całym świecie.

 

Cichym bohaterem pozostanie dla mnie na zawsze Św. Charbel. Dzisiejszy świat opiera się głównie na mierzalnych i weryfikowalnych faktach, a mimo to wciąż istnieją obszary, których nie potrafimy zbadać i które wymykają się współczesnym kategoriom myślenia. Pozostają sfery leżące poza zasięgiem naszego obecnego rozumienia rzeczywistości. Ludzki umysł, percepcja i nasz prawdziwy potencjał pozostają w dużej mierze niezbadane i wykraczają poza oczywiste schematy poznawcze. Sama zaś wiara nie stoi w sprzeczności z nauką – te dwie sfery nie muszą się wykluczać. Akurat nauka na moim przypadku, w tym ta najbardziej "utytułowana" poległa z kretesem. Jednocześnie nauka, to nie jest religia i w nią się nie wierzy, lecz sprawdza i weryfikuje, dba o rzetelność. Kiedy rozum każe zwątpić w oficjalny przekaz, coraz więcej ludzi zaczyna sama szukać wiedzy, sprawdza fakty, weryfikuje to co usłyszało od lekarza. To właśnie tacy ludzie wbrew pozorom najbardziej dbają o prawdziwą, rzetelną naukę i przede wszystkim o własne zdrowie. W czasach globalnego ogłupienia i zaniku myślenia, które wykracza poza utarte i wygodne schematy, twój rozum jest najlepszą instrukcją i przewodnikiem w dojściu do prawdy.

 

Po latach doszedłem do przekonania, że ta osobista historia zasługuje, by ujrzeć światło dzienne i zostać udostępniona publicznie w pełnych szczegółach – głównie po to, aby dalej szerzyć i popularyzować wiedzę o samej chorobie. Wszelkie podobieństwo opisanych powyżej sytuacji, postaci, miejsc i zdarzeń nie jest przypadkowe, nie jest fikcją literacką i dokładnie tak powinno być interpretowane. Chciałbym, aby historia ta opublikowana w celach dydaktycznych, służyła jako przykład tego – jak absolutnie nie należy prowadzić leczenia pacjentów i jak nie powinny wyglądać współczesne standardy opieki medycznej nigdzie na świecie. Celem witryny jest zwiększanie świadomości na temat choroby Zespołu Eagle’a. Poprzez zwrócenie uwagi na dramatyczną sytuację pacjentów i ogromną skalę zjawiska występujących błędów medycznych, dążymy do podnoszenie standardów medycznych – tak, aby chorzy na Zespół Eagle’a otrzymywali szybką, prawidłową diagnozę i skuteczne leczenie.

 

Podczas całej mojej choroby zaledwie garstka specjalistów zachowała się naprawdę po ludzku i jak trzeba. Ostatecznie byli to: zaledwie jeden radiolog, jedna młoda niesamowicie zorientowana w temacie technik elektroradiolog oraz trzech laryngologów. Ogromną pomoc i zrozumienie zawdzięczam oczywiście również bardzo zaangażowanym fizjoterapeutom i osteopatom. Tym nielicznym – jestem niezmiernie wdzięczny!

 

1. Zdumiewające, że już sto lat temu istniały podręczniki medyczne zawierające nawet kilkadziesiąt stron tylko na temat anomalii wyrostka rylcowatego. Równie imponujący jest fakt, że 90–110 lat temu przebadano klinicznie i radiologicznie w kierunku schorzenia setki pacjentów. Wykonano setki zdjęć RTG, na których potrafiono precyzyjnie uchwycić, ocenić i zmierzyć w centymetrach anomalie kostne podstawy czaszki, które dziś, mimo dostępu do najnowszych technologii w tym tomografii 3D, wciąż stanowią wyzwanie diagnostyczne. W wielu przypadkach archiwalne zdjęcia RTG sprzed stu lat, które udało mi się zgromadzić, przewyższają jakością współczesną diagnostykę rentgenowską. Wiele z nich jest lepszej jakości i dokładniejsze niż te wykonane, m.in. w moim przypadku chorobowym w czasach współczesnych.

 

Już niedługo, gdzieś w połowie 2026 roku, na nowym kanale na YouTube (Eagle Syndrome Historical Review) zaczniemy prezentować te przełomowe i zapomniane publikacje. Zapomnijcie o wszystkim, co do tej pory wiedzieliście o historii tego schorzenia. Szukajcie nas na YouTube na kanale z grafiką jak poniżej.

 

Każdego tygodnia, z każdym kolejnym chorym poznaję czyjąś tragiczną historię lat cierpienia i bez prawidłowej diagnozy. Myślę, że dopiero sprawy sądowe o ogromne odszkodowania za błędy medyczne zrobią najwięcej dla podniesienia świadomości choroby (tak już się dzieje w Niemczech i Polsce). Ostatnio jeden ze szpitali na swoim profilu zamieścił wpis, w którym stwierdzono, że Zespół Eagle’a cyt. „to nic więcej niż wiedza przeciętnego studenta wszystkich kierunków medycznych”. Pacjenci z regionu przecierali oczy ze zdumienia. Chyba żaden inny publiczny wpis nie zrobił tyle dobrego dla spraw pacjentów walczących o odszkodowania. Chyba nigdy wcześniej, żaden wpis nie pogrążył tylu specjalistów, którzy przez lata bagatelizowali i lekceważyli ciężkie objawy pacjentów.

 

Będąc wiele miesięcy po operacji, kiedy moje blizny pooperacyjne oraz szyja są nadal opuchnięte - pewna kobieta w salonie optycznym zaczepiła mnie i zapytała: miał Pan operowane wyrostki rylcowate? Skąd Pani wie? - spytałem. Miałam to na weterynarii, usłyszałem. Wiedza w temacie, absolwentki Akademii Rolniczej prowadzącej aktualnie zakład optyczny była większa, niż absolwentów medycyny. Imponujące!

 

 

Kartka z kalendarza –  Kiedy czytasz mądre publikacje medyczne lub słuchasz wypowiedzi światowych specjalistów, że to dr Eagle w 1937 r. jako pierwszy odkrył i opisał chorobę 👀. Z serii, czy wiesz, że? Fakty, nie mity. Czyli prawdziwa historia schorzenia wyrostka rylcowatego kości skroniowej (!)

 

🔸 Kto był pierwszy […] ? Tego dowiesz się na końcu tego zestawienia. Wcale nie Marchetti (1652) ani nie Vesalius (1543), choć takie wzmianki można czasem znaleźć we współczesnej literaturze medycznej.

 

🔸 W 1732 roku anatom duńskiego pochodzenia działający we Francji, Jacques-Bénigne Winslow, w swoim dziele „Exposition anatomique de la structure du corps humain” (Anatomiczny opis struktury ludzkiego ciała) (1732;4°:31) wydanym w Paryżu, wspomna, że widział wyrostek rylcowaty o długości około 3 cali (3 cale to w przeliczeniu około 7,6 cm). Dosłowny cytat z tekstu starofrancuskiego brzmi: „Nous avons vu dans un sujet cette Apophyse longue d’environ trois pouces, &c nous avons vu dans un autre sujet une Appendice Styloïde, qui par un Ligament étoit attachée à l’Apophyse ordinaire, &c s’étendoit le long du Muscle Stylopharyngien” co można przetłumaczyć: "Widzieliśmy u pewnego osobnika wyrostek rylcowaty o długości około trzech cali, jak również widzieliśmy u innego osobnika dodatkowy fragment rylcowaty (Appendice Styloïde), który za pomocą więzadła był przymocowany do zwykłego wyrostka rylcowatego i rozciągał się wzdłuż mięśnia rylcowo-gardłowego (Muscle Stylopharyngien)".

 

🔸 W 1761 włoski anatom i patolog, profesor Uniwersytetu w Padwie, Giovanni Battista Morgagni w swoich badaniach anatomicznych opisał m.in. anomalie i procesy kostnienia więzadła rylcowo-gnykowego. Dzieło pt. „De sedibus et causis morborum per anatomen indagatis libri quinque” (O siedliskach i przyczynach chorób badanych za pomocą anatomii, w pięciu księgach); Wenecja drukarnia Remondini 1761. Rozdział tzw. Epistola LXIII (List 63) dotyczy m.in. opisów wydłużonego wyrostka rylcowatego i jego anomalii. 

 

🔸 W 1783 r. o wydłużonych wyrostkach rylcowatych wspominał niemiecki anatom Johann Christoph Andreas Mayer w swoim dziele „Beschreibung des menschlichen Körpers. Band 1. Berlin u. Leipzig" (Opis ciała ludzkiego. Tom 1. Berlin i Lipsk) (1783;1:313). 

 

🔸 W 1807 r. o obserwacji wyrostków rylcowatych w tym wydłużonych (różnych kształtów i wielkości) wspominał niemiecki lekarz i anatom Johann Friedrich Blumenbach w dziele „Geschichte und Beschreibung der Knochen des menschlichen Körpers, Göttingen” (Historia i opis kości ludzkiego ciała, Getynga) (1807:137-139). Blumenbach niezwykle szczegółowo opisał położenie wyrostka rylcowatego względem podstawy czaszki, jej otworów, przewodów słuchowych, naczyń i nerwów czaszkowych człowieka.

 

🔸 W 1818 r. francuski przyrodnik i myślicieli w dziedzinie biologii Étienne Geoffroy Saint-Hilaire, jeden z najważniejszych prekursorów idei ewolucyjnych, embriologii eksperymentalnej i teratologii (nauki o wadach rozwojowych) w swoim dwutomowym dziele "Philosophie anatomique" (Filozofia anatomiczna) zamieścił rozważania dotyczące anatomii i rozwoju wyrostka rylcowatego człowieka. Uczony na podstawie obserwacji u płodu ludzkiego zauważył, że wyrostek rylcowaty (processus styloideus) na początku nie jest przyrośnięty do czaszki, lecz zachowuje się jak odrębny element anatomiczny. To okazało się prawdą, można to współcześnie zobaczyć na wielu diagnostykach obrazowych, u ludzi nawet dorosłych, gdzie wyrostek rylcowaty połączony jest z czaszką co najwyżej tkanką chrzęstną neutralną dla promieni X.  Saint-Hilaire jako pierwszy porównał anomalię ze stanem, jaki normalnie obserwuje się w łańcuchu rylcowo-gnykowym u innych kręgowców. 

 

🔸 Już w 1842 r. w Muzeum Anatomii przy Akademii Medyko-Chirurgicznej w Wilnie eksponowane były świetnie zachowane ludzkie czaszki z długimi wyrostkami rylcowatymi, co wskazuje, że ta anatomia patologiczna była już znana i rozpoznawalna w tamtym okresie. Wiemy o tym z pracy W. Grubera (patrz poz. poniżej z 1870). Czaszki te przechowywane były już dużo wcześniej w tym miejscu. Do 1832 r. muzeum Akademii funkcjonowało jako muzeum na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Wileńskiego, utworzonego w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tj. Królestwa Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego. W 1842 r. czaszki widniały pod numerem katalogowym: „Museum Vilnense. Vilnae 1842. 4°. p. 8. No. 91,92,93". Jaki był dalszy los tych czaszek? Akademia Medyko-Chirurgiczna w Wilnie została ostatecznie zamknięta przez Rosjan w 1842 roku. Zbiory muzeum zostały zagrabione przez Rosjan i w większości wywiezione do muzeum działającego przy Uniwersytecie Św. Włodzimierza w Kijowie. Tam być może dziś moglibyśmy szukać śladów tych archiwalnych okazów.

 

🔸 Niektóre doniesienia wskazują, iż w 1852 r. niejaki Demanchetis opisał anatomiczny przypadek zwapnienia więzadła rylcowo-gnykowego (cyt. Demanchetis described a calcified stylohyoid ligament in 1852). Osobiście jestem przekonany, że nastąpiła omyłka pisarska i autor doniesień miał pierwotnie na myśli włoskiego anatoma Domenico de Marchetti, syna Pietro Marchettiego z Padwy, który opublikował opis wspomnianej anomalii już w 1652 r. Przy tym pomylono rok 1852 z 1652.  Publikacja Maxa Kulvina z 1930 r. (cyt. DeMarchetis 1652) wydaje się potwierdzać te spostrzeżenia. W tym kontekście współczesne doniesienia m.in. QJM An International Journal of Medicine z 28 lipca 2018 r. (Oxford University), PubMed (PMC7558969) i wiele wiele innych publikacji – wydają się dużym nieporozumieniem. Wygląda na to, że nawet Oxford University dał się nabrać na fikcyjnego naukowca z połowy XIX wieku 😂. Podobno lekarstwo i pozostałe nazewnictwo zapisane po łacinie działa dwa razy lepiej. 

 

🔸 W 1865 r. francuski lekarz i anatomom, Thomas z Tours (Thomas de Tours / Thomas Saturnin) w swoim dziele „Éléments d’ostéologie descriptive et comparée de l’homme et des animaux domestiques” (Elementy osteologii opisowej i porównawczej człowieka i zwierząt domowych) przedstawił i opisał trzy różne typy łańcucha gnykowego. Jako pierwszy udowodnił, że łańcuch gnykowy człowieka składa się z trzech części. Pierwsza część łańcucha to wyrostek rylcowaty, który wg. uczonego również pierwotnie nie należy do kości skroniowej w sensie rozwojowym. Wyrostek rylcowaty rozwija się z elementów pochodzących z łuków skrzelowych, a konkretnie z części stylo-hyal i tympano-hyal, które w rozwoju embrionalnym człowieka są odrębne od części skalistej kości skroniowej (petrous part). 

 

🔸 W 1865 r. amerykański anatom, późniejszy profesor chirurgii na Harvardzie w Boston City Hospital, David Williams Cheever badał, a następnie umieścił okaz ludzkiej czaszki z wydłużonymi wyrostkami rylcowatymi w jednym z amerykańskich muzeów anatomii (najprawdopodobniej Warren Anatomical Museum przy Harvardzie). Wiemy o tym z publikacji Dwighta (poz. poniżej z 1907).

 

🔸 W 1870 r. austriacki profesor anatomii Wenzel Leopold Gruber opublikował pracę pt. „Ueber enorm lange Processus styloideus der Schläfenbeine“ w czasopiśmie Archiv für pathologische Anatomie und Physiologie und für klinische Medicin (1870;50:232-234), w którym opisał długie wyrostki rylcowate kości skroniowej. Gruber jest uważany za jednego z najwybitniejszych anatomów XIX wieku. Studiował w Pradze pod kierunkiem Josefa Hyrtla, a następnie pracował jako profesor anatomii w Petersburgu (Rosja) u słynnego chirurga Nikołaja Pirogowa. Wspomniany artykuł powstał właśnie podczas pobytu w Petersburgu. Gruber opisuje, iż przejrzał około dwóch tysięcy ludzkich czaszek i w jedenastu przypadkach widoczne były nienaturalnie wydłużone wyrostki rylcowate. Jedne z najlepiej zachowanych takich czaszek z widocznymi anomaliami znajdowały się wg. Grubera w Muzeum w Wilnie w 1842 r. 

 

🔸 W tym samym 1870 r. niemiecki chirurg Georg Albert Lücke (profesor chirurgii m.in. w Bernie i Strasburgu), opisał dwa przypadki kliniczne u młodych kobiet (20 i 30 lat) pochodzących z Bonn, u których nienormalnie długi i wygięty wyrostek rylcowaty kości skroniowej (abnorm langer und verbogener Processus styloideus) uciskał migdałek podniebienny i okoliczne tkanki gardła. Głównym objawem były dolegliwości połykania – wyrostek „wciskał się” w migdałek, powodując ból i uczucie przeszkody. Lücke sugerował, że w takich przypadkach rozważenie operacyjnego usunięcia (resekcji) wyrostka może przynieść ulgę pacjentowi. Było to prawdopodobnie pierwsze doniesienie wiążące wariant anatomiczny wydłużonego wyrostka rylcowatego bezpośrednio z objawami klinicznymi (a nie tylko z czystą anatomią). Artykuł pt. „Praktische Bedeutung des abnorm langen und verbogenen Processus styloides des Schläfenbeins” ukazał się w Archiv für pathologische Anatomie und Physiologie und für klinische Medicin (1870;51(1):140-141). Wydaje się, że było to w dużej części możliwe dzięki temu, iż Lücke znał doniesienia i pracę wspomnianego wyżej Grubera. Sam zresztą o tym wspomina, cyt. "Heft des L. Bandes dieses Archivs mitgetheilte Arbeit von W. Gruber in Petersburg über das öftere Vorkommen sehr langer Proc. styloid. veranlasst mich zu dieser Mittheilung" (w tłumaczeniu: Do napisania tej publikacji skłoniła mnie praca W. Grubera z Petersburga, opublikowana w drugim numerze tomu L tego archiwum, dotycząca częstego występowania bardzo długich wyrostków rylcowatych) – przy okazji warto zwrócić uwagę na słowo "częstego". Lücke umiał liczyć i na podstawie badań Grubera wywnioskował, że taka anomalia w sensie anatomicznym może dotyczyć około 1 na 200 osób. 

 

🔸 W 1872 r. austriacki chirurg wojskowy i dziecięcy prof. Josef Weinlechner wykonał podobno pierwszą znaną operację skrócenia wydłużonego wyrostka rylcowatego. Należy mieć na uwadze, że pierwsza znana pisemna informacja na ten temat pochodzi dopiero z 1930 r. i została zawarta w artykule Maxa M. Kulvina z Chicago w czasopiśmie The Laryngoscope (1930;40:907-909). Dotychczas nie udało się potwierdzić tej informacji w oryginalnych źródłach wiedeńskiej literatury medycznej. Dodatkowo Kulvin zrobił literówkę w nazwisku dr Weinlechnera. Być może o wszystkim wiedział jedynie ze słyszenia. Natomiast po analizie pracy Leopolda Réthiego z Wiednia (znajdziesz ją w pozycji poniżej pod rokiem 1888) coraz bardziej wątpię w prawdziwość całej historii opisanej przez Kulvina. Réthi wymienia osiągnięcie Weinlechnera, ale nic nie wspomina o jego operacji z 1872 r. Co ciekawe błędne i niepełne informacje na temat Weinlechnera, powielił również dr Eagle w swojej pracy z 1937 r. Istnieje natomiast oryginalny opisany przez samego Weinlechnera udokumentowany przypadek objawowego schorzenia wydłużonego wyrostka rylcowatego u dwóch kobiet z 1875 roku – artykuł z 4 lutego 1882 r. pt. „Abnorm langer Processus styloideus als Ursache von Schlingbeschwerden” opublikowany w czasopiśmie Wiener Medizinische Wochenschrift (1882;5:1). Z tym unikatem wśród publikacji możesz zapoznać się na naszym Instagramie

 

🔸 W 1873 r. irlandzki lekarz, chirurg i demonstrator anatomii Frank Thorpe Porter zaprezentował na posiedzeniu Dublin Pathological Society dwa przypadki ludzkich czaszek z anomalnie długimi wyrostkami rylcowatymi, przyczepionymi do kości skroniowej za pomocą chrząstki. Wydarzenie to zostało następnie opisane i opublikowane pod tytułem „Abnormal Styloid Process” w Dublin Quarterly Journal of Medical Science (1873). 

 

🔸 Od 1873 r. dwa fragmenty całkowicie skostniałego aparatu gnykowego człowieka przechowywano w Muzeum Orfila (Musée d'Anatomie Delmas-Orfila-Rouvière) historycznym muzeum anatomii, które działało przy Wydziale Medycyny Uniwersytetu Kartezjusza w Paryżu. Z kolei okaz innego skostniałego aparatu gnykowego przechowywany był w muzeum Wydziału Lekarskiego w Lille. Skąd o tym dziś wiemy? Z samego muzeum i jednej z prac... wymienionych poniżej. Również Porter (poz. powyżej z 1873) o tym wspominał. 

 

🔸 W 1875 r. niemiecki lekarz i chirurg Adolf von Thaden z Altony (obecnie dzielnica Hamburga) opublikował artykuł pt. „Entzündung des Proc. Styloideus dext.” (Zapalenie wyrostka rylcowatego) w czasopiśmie Deutsche Zeitschrift für Chirurgie, Leipzig (Lipsk) (1875;5:518-519). W pracy tej opisał konkretny przypadek 35-letniej pacjentki z 1870 r. z obrzękiem i bardzo rozległym stanem zapalnym związanym z prawym wyrostkiem rylcowatym kości skroniowej. Przypadek wymagał natychmiastowej interwencji chirurgicznej. U kobiety wykonano nacięcie zewnętrzne 5 cm wzdłuż brzegu mięśnia mostkowo-obojczykowo-sutkowego przez które uwidoczniono długi spiczasty wyrostek rylcowaty, którego nie udało się jednak usunąć. Usunięto natomiast około 200g ropnej wydzieliny i fragment przylegającej tkanki martwicznej. Po siedmiu tygodniach kobieta opuściła szpital. Pięć lat po operacji u kobiety nadal zauważalne były niewielkie objawy porażenia nerwu twarzowego. Choć najprawdopodobniej nigdy nie wróciła do zdrowia, to zabieg ten uratował jej życie. (Niektóre źródła z dawnej epoki wskazują imię autora tej publikacji jako Karl, co jest błędem. Karl von Thaden istniał, ale był innym niemieckim lekarzem najprawdopodobniej spokrewnionym z Adolfem von Thaden). 

 

🔸  W okolicach lat 1880-1900 powstał tajemniczy dokument w języku francuskim, który znajduje się w jednej z bibliotek. Nikt dziś nie wie, skąd dokładnie pochodzi, gdzie był pierwotnie wydrukowany, ani kim był jego autor. Charakterystyka cech językowych oraz metodologicznych tekstu francuskiego wskazuje, że musiał on powstać właśnie w wymienionym okresie. Tekst w tłumaczeniu brzmi następująco: „V. Perer: Na temat anomalii małych rogów gnyki. Wśród 500 kości gnykowych było 28 przypadków, w których albo mały róg prawy, albo mały róg lewy, lub nawet oba, osiągały długość większą niż 15 mm, z maksimum 62 mm. W 50% przypadków (czyli w połowie) nieprawidłowy rozwój był obustronny; sześć razy małe rogi były tak długie jak duże, a nawet je przewyższały. W 3 przypadkach istniała bardzo krótka część, czyli właściwy mały róg, po której następował wydłużony pręcik, rozciągający się aż do wyrostka rylcowego”. Na razie, nie udało mi się przyporządkować żadnego znanego uczonego z dawnej epoki do nazwiska autora.

 

🔸  W 1883 r. niemiecki lekarz, zoolog i anatom Carl Gegenbaur w swoim dziele pt. „Lehrbuch der Anatomie des Menschen” (Podręcznik anatomii człowieka) stwierdza: „Wydłużony wyrostek rylcowaty pojawia się jako część górna i jest zwykle połączony ruchomo z kością skalistą. Rzadko zdarza się, aby rogi mniejsze sięgały aż do wyrostka rylcowatego, a jeszcze rzadziej, by się z nim zrastały. Niekiedy więzadło rylcowo-gnykowe zostaje zastąpione przez kostną pręcikowatą strukturę, która łączy róg mniejszy z wyrostkiem rylcowatym. Taki układ jest wówczas zgodny z tym, co występuje u większości ssaków, u których więzadło rylcowo-gnykowe jest zastąpione przez prawdziwą kość”. Gegenbaur był profesorem anatomii na uniwersytetach w Jenie oraz w Heidelbergu. W 1889 roku ukazał się francuski przekład jego prac pt. „Traité d’Anatomie humaine” (Traktat o anatomii człowieka) i tak udało się trafić po raz pierwszy na te archiwalne zapiski.

 

🔸 W 1885 r. francuski lekarz wojskowy i polityk Charles Debierre przeanalizował i zilustrował dwa przypadki całkowicie skostniałego łańcucha rylcowo-gnykowego człowieka. Jeden z okazów  takiej anomalii złożył w Muzeum Anatomii Wydziału Lekarskiego w Lyonie. Publikacja pt. „Sur l'appareil hyoïdien” (O aparacie gnykowym) ukazała się w Bulletin de la Société zoologique de France (Biuletynie Francuskiego Towarzystwa Zoologicznego) (1885;508). Debierre łączył medycynę i politykę. Był profesorem nadzwyczajnym medycyny w Lyonie, a następnie w Lille, gdzie od 1888 roku kierował katedrą na wydziale anatomii. W 1901 roku założył Uniwersytet Ludowy w Lille. Jako radny miejski (wybrany w 1896 r.), pełnił funkcję pierwszego zastępcy burmistrza tego miasta. W latach 1911–1932 był senatorem. Jest autorem ważnych dzieł anatomicznych m.in. takich jak "Elementarny traktat o anatomii człowieka oraz Atlas osteologii".

 

🔸  W 1986 r. ukazała się publikacja francuskiego histologa i anatoma Édouarda Retterera, opisująca kostnienie aparatu gnykowego pt. „Sur un cas d'appareil hyoïdien ossifié chez l'homme” (O przypadku skostniałego aparatu gnykowego u człowieka). Przypadek został najpierw przedstawiony na posiedzeniu francuskiego Towarzystwa Biologicznego. Następnie w formie pisemnej, ukazał się w sprawozdaniach z posiedzeń tegoż Towarzystwa – Comptes rendus hebdomadaires des séances et mémoires de la Société de Biologie (1886;3(8):71-73). Autor opisuje w niej anatomiczne szczegóły nietypowej sekcji zwłok u 60-letniego mężczyzny u którego doszło do skostnienia struktur stanowiących aparat gnykowy w tym wyrostka rylcowatego i więzadła rylcowo-gnykowego. Sam artykuł jest napisany tak naukowym i wysublimowanym językiem, że nawet współczesny rodowity Francuz miałby problem z jego zrozumieniem. W 1911 r. Retterer opublikował jeszcze jedną pracę (patrz poz. 1911). 

 

🔸 W 1888 r. laryngolog (późniejszy profesor) węgiersko-żydowskiego pochodzenia pracujący w Wiedniu, Leopold Réthi (wcześniejsze nazwisko Rosenthal) po raz pierwszy w udokumentowanej formie opisał chirurgiczne leczenie dolegliwości spowodowanych przez wydłużony lub nieprawidłowo położony wyrostek rylcowaty. W swojej publikacji pt. „Resektion des Processus styloideus des Schläfenbeines wegen Schlingbeschwerden” opublikowanej w Wiener klinische Rundschau  /czasem podawane jako Internationale klinische Rundschau/ (1888;24:934) przedstawił przypadek pacjentki (śpiewaczki), u której wykonał chirurgiczną resekcję (częściowe wycięcie) wyrostka rylcowatego, co wg. autora doprowadziło do ustąpienia objawów i umożliwiło powrót artystki do występów na scenie. Réthi był prekursorem foniatrii, zajmował się fizjologią i higieną głosu. Opublikował około 300 prac naukowych, w tym prace dotyczące procedur chirurgicznych przegrody nosowej i zatok szczękowych, leczenia radem okolic nosa i krtani, nerwic odruchowych gardła, korzeni nerwowych mięśni gardłowych i podniebiennych oraz dróg żucia i połykania. Był również znakomitym skrzypkiem i członkiem Towarzystwa Wiedeńskich Miłośników Muzyki, współzałożycielem Wiedeńskiej Orkiestry Lekarskiej. 

 

🔸 W 1889 r. francuski anatom Adolphe Marie Nicolas, kierownik Prac Anatomicznych na Wydziale Lekarskim w Nancy (potem w Paryżu), opublikował pracę pt. „Considérations sur l'appareil hyoïdien de l'homme et ses anomalies” (Rozważania nad aparatem gnykowym człowieka i jego anomaliami) w czasopiśmie Revue Biologique du Nord de la France (1889;1:321-345). W publikacji tej autor opisuje przypadek skostnienia łańcucha gnykowego, który został znaleziony u 62-letniego mężczyzny zmarłego w szpitalu psychiatrycznym w Maréville. Składał się on z szeregu małych kości połączonych krótkimi więzadłami, tworzących po obu stronach niemal sztywny „pręt” rozciągnięty między podstawą czaszki a kością gnykową. Praca ta stanowi jedno z pierwszych systematycznych omówień anomalii rozwojowych aparatu rylcowo-gnykowego. Autor opisuje inne przypadki nadmiernego kostnienia więzadła rylcowo-gnykowego, wydłużonych wyrostków rylcowatych oraz anomalie samych rogów kości gnykowej. Nicolas był pionierem łączenia anatomii z embriologią. W swoich badaniach używał mikroskopu. Nicolas niezwykle precyzyjnie, na prawie 20 stronach, przedstawił procesy embriologiczne (pochodzenie z łuków skrzelowych) prowadzące do uformowania tej unikalnej kości, wyrostków rylcowatych oraz całego aparatu gnykowego oraz jego anomalii u człowieka, a także u innych stworzeń: płazów, gadów, ptaków, ryb i ssaków. Po przeczytaniu tej pracy i porównaniu jej ze współczesnymi publikacjami, padłem z wrażenia nad imponującym poziomem ludzkiego umysłu, wiedzy i badań w dawnych czasach. Niesamowite też, że dziś lekarze we Francji, nic nie wiedzą o tym schorzeniu. Dla mnie osobiście Adolphe Nicolas był geniuszem wyprzedzającym także czasy współczesne. Nie dziwi, że w wieku zaledwie 22 lat uzyskał tytuł doktora medycyny, a w wieku 25 lat uzyskał tytuł professeur agrégé (co można tłumaczyć jako profesora nadzwyczajnego). Przeprowadził i opisał wiele innych badań narządów ludzkiego ciała. Pod jego kierownictwem i z jego aktywnym udziałem, został zredagowany „Wielki Traktat ludzkiej anatomii" (Traité d'Anatomie Humaine). 

 

🔸 W 1891 r. wybitny polski anatom Kazimierz Kostanecki podczas swojej pracy w Niemczech, w jednej ze prac wspomina o przypadku pacjenta, u którego wydłużony wyrostek rylcowaty oraz skostniałe więzadło rylcowo-gnykowe powodowały nieprzyjemne objawy subiektywne, w tym nawet dźwięki słyszalne dla innych osób. Informację tą czerpiemy z publikacji Virchows Archiv für pathologische Anatomie und Physiologie und für klinische Medizin (1891, tom 123). O podobnym przypadku wspominał również amerykański profesor Henry J. Bigelow, który spotkał się z przypadkiem kobiety, której dokuczało ciągłe, wyraźnie słyszalne klikanie, które zdawało się pochodzić z okolicy gardła i krtani. Wiemy o tym z jednej z pozycji poniżej (Dwight 1907).  Kostanecki podczas pracy w Berlinie i Giessen (Niemcy) prowadził m.in. badania z zakresu anatomii porównawczej mięśni gardła, podniebienia oraz anatomii szyi i głowy. Następnie był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i kierował Katedrą Anatomii. Znany jest z licznych prac z anatomii porównawczej, embriologii i histologii. W latach 1914–1918 pełnił funkcję wiceprezydenta Krakowa. Zmarł w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen w 1940 roku.

 

🔸 W 1896 r. lekarz szkockiego pochodzenia – Alexander W. Stirling opisał struktury/narośla kostne w pobliżu migdałków i gardła. Stirling na 47 Zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego w Atlancie (5-8 maja 1896 r.) przedstawił przypadek młodej kobiety skarżącej się m.in. na dolegliwości w okolicach gardła i migdałków, z bólem promieniującym do wyrostka sutkowatego, nosa, oka oraz ramienia. Następnie przedstawił przypadki kolejnych dwóch pacjentów, którzy co ciekawe byli rodzeństwem (bratem i siostrą). W badaniu palpacyjnym u całej trójki dało się wyczuć twardą, wypukłą zmianę w jamie ustnej w okolicy migdałków. Drogą dedukcji Stirling doszedł do wniosku, że zaobserwowane anomalie muszą być wydłużonym wyrostkiem rylcowatym. Przypadki zostały opisane pt. „On Bony Growths Invading the Tonsil” pierwotnie w The Atlanta Medical and Surgical Journal (1896;13(5):328-330), a następnie artykuł ten został przedrukowany w Journal of the American Medical Association (JAMA, 1896;27(14):734-735). W sumie Stirling opisał trzy takie przypadki, jeden z nich zoperował podobno z pełnym sukcesem.

 

🔸 W 1900 r. belgijski chirurg A. Goris, członek Belgijskiego Towarzystwa Chirurgicznego – opisał dwa przypadki kliniczne, w których doszło do złamania wydłużonego wyrostka rylcowatego kości skroniowej. Artykuł pt. „Deux cas de fractures spontanées de l’apophyse styloide” (Dwa przypadki samoistnych złamań wyrostka rylcowatego) opublikowany w Annales de la Société Belge de Chirurgie (1900;8:253-254).

 

🔸 W 1901 r. dwaj francuscy lekarze działający najprawdopodobniej w Tuluzie, Florence i Dieulafait opisali dwa przypadki kostnienia aparatu gnykowego. Przypadki opublikowane zostały w Toulouse Medical, 1901 str. 82 i 173. 

 

🔸 W 1901 r. francuski lekarz i anatom, Léon Dieulafé na posiedzeniu w dniu 20 lipca 1901 r. Towarzystwa Anatomiczno-Klinicznego w Tuluzie (Société anatomico-clinique de Toulouse) przedstawił przypadek anomalii wyrostka rylcowatego. Następnie przypadek został opublikowany pt. „Anomalies de l’apophyse styloïde” w czasopiśmie L'Écho médical (1901;31). Dieulafé najbardziej znany jest z obszernych prac o anatomii i embriologii jam nosowych m.in. "Les fosses nasales des vertébrés: (morphologie et embryologie)", 1904.

 

🔸 W 1902 r. profesor sir William Turner z University of Edinburgh opublikował artykuł pt. „Hyoid apparatus in man, in which a separate epihyal bone was developed” w piśmie Journal of Anatomy and Physiology (1902;36:162-163). Turner szczegółowo opisuje w nim przypadek anomalii anatomicznej aparatu gnykowego. Zacytujmy: Po stronie prawej: wyrostek rylcowaty o długości 31 mm był od dwóch do trzech razy grubszy niż zwykle; połączony ruchomym stawem ze skostniałym więzadłem o długości 56 mm. Po stronie lewej: wyrostek rylcowaty miał 50 mm długości i kończył się poniżej szpicem, od którego odchodziło więzadło rylcowo-gnykowe o długości 30 mm, biegnące w dół i kończące się na rogu małym kości gnykowej.

 

🔸 W 1903 r. włoscy lekarze A. Balestra i M. Chérié-Lignière opisali dwa przypadki całkowitego skostnienia aparatu gnykowego i wydłużonych wyrostków rylcowatych u pacjentów w pracy pt. „Di due apparecchi ioidei completamente ossificati” opublikowanej w Comunicazione Assemblea Chirurgica di Parma, 3 kwietnia 1903 roku.

 

🔸 W 1907 r. M. Chérié-Lignière (ten sam włoski lekarz, który jest wymieniony powyżej w poz. z 1903 r.) uważał, że kostnienie łańcucha rylcowo-gnykowego jest charakterystyczne wyłącznie dla ludzi obłąkanych i przestępców. Według niego najbardziej zaawansowane stadia anomalii aparatu gnykowego wydawałyby się cechą właściwą wyłącznie osobnikom zdegenerowanym. W swoich poglądach odzwierciedlał dawne teorie antropologiczne i kryminologiczne, które próbowały łączyć cechy anomalii anatomicznych ze skłonnościami przestępczymi. Mając na uwadze, że pierwsi pacjenci w historii świata operowani na wyrostek rylcowaty byli śpiewaczkami, artystami, muzykami lub samymi lekarzami, dziś wydaje nam się to bardzo odważnym i zupełnie nie na miejscu stwierdzeniem. Jednak zwłoki ludzi pochodzących z marginesu społecznego, w tym zapewne więźniów i skazańców były wtedy najczęstszym dostępnym źródłem badań anatomicznych. Skąd wiemy o poglądach Chérié-Lignière? Z jednej z prac wymienionych poniżej.

 

🔸 W 1907 r. amerykański profesor anatomii z Bostonu, Thomas Dwight, opisał szczegółowo na 14 stronach różne przypadki wydłużonych wyrostków rylcowatych oraz skostniałego więzadła rylcowo-gnykowego. Artykuł zatytułowany „Stylo-Hyoid Ossification” ukazał się w czasopiśmie Annals of Surgery (1907;46:721-735). Dwight działał w Warren Anatomical Museum przy Harvardzie. 

 

🔸 W 1908 r. włoski anatom Angelo Cesare Bruni, embriolog i profesor uniwersytecki (Turyn, Mediolan), ekspert w dziedzinie morfogenezy i anatomii opisowej, autor podręczników medycznych – dokonał analizy embriologicznej struktur kostnych i więzadłowych powstających z drugiego łuku skrzelowego człowieka wywodzących się z tzw. chrząstki Reicherta. Bruni omówil formowanie się elementów takich jak: wyrostek rylcowaty kości skroniowej, więzadło rylcowo-gnykowe, rogi mniejsze oraz górna część trzonu kości gnykowej. Praca pt. „Intorno ai derivati scheletrici extracranici del 2° arco branchiale nell’uomo” opublkowana w Memorie della Reale Accademia delle Scienze (1908;59:279-283).

 

🔸 W 1908 r. amerykański lekarz Louis W. Glazebrook podczas zebrania towarzystwa laryngologicznego w Waszyngtonie omówił i zaprezentował przypadek prawie całkowitego skostnienia struktur związanych z wyrostkiem rylcowatym oraz więzadłem rylcowo-gnykowym. Przypadek ten nie doczekał się samodzielnej publikacji, znany jest wyłącznie jako cytat z pracy Charlesa W. Richardsona (pozycja poniżej).

 

🔸 W 1909 r. Charles Williamson Richardson amerykański specjalista otolaryngolog i profesor akademicki z Waszyngtonu opublikował artykuł zatytułowany „Elongated Styloid Process” który został opublikowany w czasopiśmie The Laryngoscope (1909;19(10);771-772), w którym opisał wydłużony wyrostek rylcowy jako możliwą przyczynę dolegliwości w okolicach migdałków i gardła.

 

🔸 W 1909 r. John J. Kyle z Indianapolis omówił i zwrócił uwagę na ebriologię, anatomię oraz patologie związane z rozwojem wyrostka rylcowego i jego nasady (styloid epiphysis), ze szczególnym uwzględnienie anomalii anatomicznych w tej okolicy, które laryngolodzy powinni brać pod uwagę w diagnostyce różnicowej dolegliwości gardła i szyi. Publikacja pt. „Anatomy and Diseases of the Styloid Epiphyses” opublikowana w Annals of Otology, Rhinology & Laryngology (1909;18(1):128-134). 

 

🔸 W 1911 r. szwedzki anatom, histolog i embriolog Ivar Broman, profesor na Uniwersytecie w Lund wspomniał o schorzeniu i jego anomaliach w swoim dziele podręczniku napisanym w języku niemieckim pt. „Normale und abnorme Entwicklung des Menschen. Ein Hand- und Lehrbuch der Ontogenie und Teratologie, speziell für praktische Ärzte und Studierende der Medizin” (w skrócie: Prawidłowy i nieprawidłowy rozwój człowieka); Wydawnictwo: J.F. Bergmann 1911. W swojej pracy Broman połączył normalną embriologię człowieka (ontogenię) z teratologią (nauką o wadach rozwojowych i anomaliach). 

 

🔸 W 1911 r. francuski histolog i anatom Édouard Retterer, opublikował swoją kolejną pracę pt. „Signification des anomalies de l'appareil hyoïdien de l'homme” (Znaczenie anomalii aparatu gnykowego u człowieka) w czasopiśmie Journal de l'Anatomie et de la Physiologie normales et pathologiques de l'homme et des animaux (1911;47:326-330). W tej publikacji Retterer analizował anomalie anatomiczne kości gnykowej, więzadła rylcowo-gnykowego oraz samego wyrostka rylcowatego. Starał się wyjaśnić patogenezę anomalii aparatu gnykowego u człowieka. Wg. autora cyt. „anomalie tych kości nigdy nie osiągają nadzwyczajnego rozwoju, o ile nie jest to wywołane intensywną pracą mięśni, które się do nich przyczepiają, nabrałem przekonania, że rozmiary kości aparatu gnykowego, którą miałem przed oczami, mogły zależeć od zawodu wykonywanego przez osobę, od której pochodził ten preparat. Jeśli wysiłek związany z połykaniem lub fonacją powtarza się często, mięśnie się rozwijają, a szkielet, który daje im przyczep, odpowiada na skurcze nie tylko rozleglejszym kostnieniem, ale także rozwojem połączeń stawowych, których brakuje w zwykłych warunkach. Duże ssaki o silnie rozwiniętym aparacie gnykowym wykazują jednocześnie mocniejszą i bardziej zróżnicowaną muskulaturę niż człowiek. Na przykład pies, koń, przeżuwacze posiadają normalnie dodatkowe mięśnie, które przyczepiają się do kości gnykowej, a których zazwyczaj brakuje u człowieka. To właśnie skurcze mięśni gnykowych musiały zwielokrotnić i wzmocnić punkty podparcia, czyli szkielet gnykowy. To one wydają się nam zdolne, gdy powtarzają się często i energicznie, do tworzenia u człowieka nowych segmentów w obrębie tkanki łącznej. Każda ludzka kość gnykowa posiada w ten sposób zalążki najbardziej kompletnego aparatu gnykowego, jaki obserwuje się u innych ssaków; potrzeba jednak szczególnych okoliczności, aby je rozwinąć". W swojej pracy Retterer dokładnie zbadał anatomię i budowę wyrostka rylcowatego oraz aparatu gnykowego u człowieka, który wcześniej, cytując dosłownie – „był handlarzem odzieżą i starymi tasiemkami, który zmarł na suchoty krtaniowe, chorobę bardzo powszechną w tej klasie handlarzy”. Retterer zamieścił niesamowite szczegółowe grafiki oraz zdjęcia mikroskopowe badań histopatologicznych (a przypomnijmy, że był to rok 1911) przedstawiające strukturę tkanek składających się na skostniałe więzadło i wyrostek rylcowaty (wkrótce zobaczysz je na naszym Instagramie). Podobnymi ilustracjami, tyle że znacznie mniej szczegółowymi, chwalił się... 110 lat później jeden ze współczesnych badaczy anomalii wyrostka rylcowatego. 

 

🔸 W 1914 r. amerykański lekarz George P. Leonhart z Western Reserve University w Cleveland (Ohio), opublikował studium przypadku znalezionego podczas sekcji zwłok mężczyzny, w którym opisał niemal całkowite, obustronne skostnienie więzadła rylcowo-gnykowego, które utworzyło ciągłe połączenie kostne między podstawą czaszki a kością gnykową. Publikacja pt. "A case of stylohyoid ossification", wydana w czasopiśmie The Anatomical Record (1914;8:325-330). Zacytujmy dokładnie autora: „Sekcja ujawniła kompletny obustronny łańcuch segmentów kostnych reprezentujących drugi łuk skrzelowy (łuk gnykowy). Jest to widoczne na załączonym radiogramie. „Przedłużenie gnykowe” (prolongement hyoïdien) tworzyło masywną, nieregularną bryłę, która wystawała około 13 mm od kości skroniowej. Dalej następował pręt kostny o owalnym przekroju poprzecznym. Po stronie lewej jest on zbudowany z dwóch zrośniętych elementów. Po stronie prawej jednak pręt wykazywał pogrubienie, które osiągało maksimum 22 mm od swojego górnego końca i prawdopodobnie odpowiadało pierwotnemu miejscu zrośnięcia”.

 

🔸 W 1915 roku brytyjski otolaryngolog z Londynu, Macleod Yearsley zwrócił uwagę na to, że patologicznie długi wyrostek rylcowaty może powodować objawy gardłowe, ból przy połykaniu oraz wrażenie ciała obcego w gardle. W artykule zatytułowanym „Abnormal Styloid Process Causing Tonsil Irritation”, opublikowanym w czasopiśmie The Journal of Laryngology and Otology (1915;30(3):121-124), Yearsley opisał przypadek 23-letniej kobiety (śpiewaczki) wymienionej jako Miss C.D., która 15 października 1914 r. skonsultowała się z nim, skarżąc się na ucisk po lewej stronie gardła. Oddajmy głos samemu autorowi: Pacjentka opisała to jako uczucie „kości” w gardle i oświadczyła, że dokuczało jej to od około dziesięciu lub dwunastu lat. 28 listopada 1914 r. pacjentka zgłosiła się do mnie ponownie i dokładniej opisała swoje pierwotne dolegliwości. Objawiały się one rzeczywistym bólem w okolicy migdałka oraz trudnościami w śpiewaniu. Podczas badania palpacyjnego wyraźnie wyczuwalny był występ kostny, pozornie ukryty w dolnym biegunie lewego migdałka. Występ ten był zaostrzony i zlokalizowany tuż za gałęzią żuchwy. Pomyślałem o możliwości występowania długiego i nieprawidłowo zakrzywionego wyrostka rylcowatego, w związku z czym podjęto decyzję o operacji. W dniu 8 grudnia 1914 r. pacjentka została znieczulona w pozycji siedzącej przez dr. Howarda Jonesa, po czym wyłuszczono lewy migdałek. W ten sposób odsłonięto wystający fragment kości, który ewidentnie stanowił zakrzywiony do wewnątrz koniec długiego wyrostka rylcowatego. Został on skrócony za pomocą kleszczy chirurgicznych w trzech kawałkach, z czego usunięto łącznie około trzech czwartych cala (ok. 1,9 cm). Pacjentka powróciła do zdrowia bez powikłań. Od czasu operacji wszystkie zgłaszane objawy całkowicie ustąpiły, a głos śpiewaczki uległ znacznej poprawie, zarówno pod względem emisji, jak i skali. 

 

🔸 W 1915 r. lekarz otolaryngolog ze szpitala laryngologicznego w Glasgow (Szkocja) William Smith Syme przedstawił historię 43-letniego pacjenta, który sam był lekarzem (patient was a medical man) u którego podczas badania palpacyjnego w okolicy migdałka wyczuwalny był bolesny twardy, ruchomy guzek. Podczas zabiegu z dojścia wewnątrzustnego usunięto fragment wydłużonego wyrostka rylcowatego (około 1 cala / 2,5 cm), po uprzednim częściowym usunięciu migdałka. Artykuł pt. „Abnormally Long Styloid Process Causing Throat Symptoms; Removal” ukazał się w czasopiśmie The Journal of Laryngology, Rhinology and Otology (1915;30:303-304). Jest to do tej pory jeden z najstarszych tak wiarygodnie opisanych przypadków operacji wyrostka rylcowatego u pacjenta. Objawy u wspomnianego mężczyzny podobno ustąpiły. Dr Syme pochodził z Nowej Fundlandii (obecnie prowincja Kanady) choć większość życia spędził w Szkocji. Był lekarzem i chirurgiem, który specjalizował się w otolaryngologii, osiągając ogromne sukcesy dzięki pionierskim badaniom anatomicznym nad zatokami nosowymi i innowacjami w chirurgii ucha, nosa i gardła. Wynalazł praktyczne instrumenty chirurgiczne, w tym windę Septum Syme'a i dysektor migdałków Syme'a.

 

🔸 W 1915 r. amerykański chirurg William Oscar LaMotte z Wilmington (Delaware) opisał przypadek kliniczny 51-letniego pacjenta z wydłużonym wyrostkiem rylcowatym powodującym dolegliwości bólowe. Oddajmy głoś autorowi artykułu: Wstępną diagnozę postawił inny lekarz George McElfatrick. Pod dolną jedną trzecią lewego migdałka pacjenta można było wyczuć twardą masę, co sugerowało możliwość wystąpienia nieprawidłowego rogu kości gnykowej. Po odsłonięciu kości okazało się, że jest to wyrostek rylcowaty, z którego usunięto jeden cal (ok. 2,5 cm). Objawy, na które skarżył się pacjent, natychmiast ustąpiły, z wyjątkiem kaszlu, który utrzymywał się w mniejszym lub większym stopniu przez kilka tygodniu. Publikacja pt. „A case of abnormal bone in the throat” opublikowana w czasopiśmie The Laryngoscope (1915;25(11);776-780). 

 

🔸 W 1915 r. ukazał się krótki list, który „pozamiatał” cały współczesny system postrzegania i leczenia choroby. Brytyjski chirurg Alban Evans z walijskiego szpitala Swansea, wysłał list do redakcji Journal of Laryngology and Otology. Treść tego listu w tłumaczeniu wygląda następująco – cyt. „Długi wyrostek rylcowaty. Do Redaktora The Journal of Laryngology, Rhinology, and Otology. Szanowny Panie, W miesięczniku Journal of Laryngology, Rhinology, and Otology, Pan Macleod Yearsley opisuje przypadek anomalii wyrostka rylcowatego wywołującego podrażnienie migdałka i wspomina, że nie jest mu znany żaden inny przypadek, w którym taka anomalia zostałaby zdiagnozowana uprzednio. Podobny przypadek został do mnie skierowany przez dr. Waltersa z Neath dwanaście miesięcy temu. Pacjentką była kobieta w wieku pięćdziesięciu pięciu lat. Od pięciu miesięcy zauważała, że coś jest nie tak z lewym migdałkiem, co powodowało ból przy połykaniu. W badaniu stwierdzono, że wyrostek rylcowaty wystaje przez migdałek na prawie jedną czwartą cala. W znieczuleniu kokainą (dobrze przeczytałeś) odsłoniłem znaczną część tej kości i bez trudu ją odłamałem. Od tamtej pory pacjentka nie miała z tym żadnych problemów. Podpisano Alban Evans, Chirurg, Oddział Laryngologiczny, Szpital Ogólny w Swansea. 4, Northampton Place, Swansea; 4 marca 1915 r.”. List ten został opublikowany w kwietniu 1915 r. w czasopiśmie The Journal of Laryngology, Rhinology, and Otology (1915;30:176).

 

🔸 W 1917 roku amerykański lekarz otolaryngolog George J. Alexander, praktykujący w Filadelfii, opisał bardzo szczegółowo przypadek kliniczny pacjentki cierpiącej na uporczywe dolegliwości bólowe. Oddajmy głos samemu autorowi: Pacjentka (wymieniona jako pani J. P. S., wiek około 50 lat) przez wiele lat cierpiała na ciężkie ataki zapalenia migdałków i anginę ropną. Dolegliwościom pacjentki towarzyszyło ostre ropne zapalenie ucha środkowego po stronie prawej. W październiku 1916 r. przeszła ostry nieżyt nosa; pod koniec pojawił się silny ból w prawym uchu, po którym nastąpił obfity wyciek ropy i krwi. Dr William McKenzie, po konsultacji z dr Alexandrem i prof. G. Piersolem po zdiagnozowaniu przyczyny, w tym wykonaniu zdjęć RTG, zdecydowali się na chirurgiczną resekcję długiego wyrostka rylcowatego. Operację przeprowadzono w znieczuleniu miejscowym(!) z dojścia wewnętrznego. Fragment migdałka został usunięty, a wyrostek rylcowaty został uwolniony z przyczepów i usunięty za pomocą kleszczy do cięcia kości. Ranę zamknięto kilkoma szwami. Pacjentka powróciła do zdrowia bez powikłań, a wszystkie objawy ustąpiły. Publikacja pt. „A very long styloid process with throat symptoms; operation” została opublikowana w Journal of Ophthalmology, Otology and Laryngology (1917;5:349-355). W publikacji można zobaczyć jedno z pierwszych zdjęć RTG wyrostka rylcowatego pacjenta oraz stan po operacji. 

 

🔸 W 1918 r. amerykański lekarz Sam Key z Austin (Texas) opublikował artykuł pt. „An elongated styloid process” w czasopiśmie Laryngoscope (1918;28:849-850). W artykule przedstawił historię 24-letniego pacjenta z zawodu muzyka grającego na kornecie (pacjent wymieniony jako Pan N. B.), który zgłosił się do lekarza z powodu nawracających stanów zapalnych migdałków i anginy. Oddajmy głos samemu autorowi artykułu: Osiem miesięcy wcześniej u pacjenta wykonano operację migdałków, jednak nie przyniosła ona ulgi, a ponadto pojawiło się bardzo nieprzyjemne, napięte, ciągnące uczucie po lewej stronie gardła. Badanie gardła ujawniło dość duże pozostałości migdałków, ze sztywnym stanem przy palpacji lewego obszaru migdałkowego. Stan ten początkowo przypisano tkance bliznowatej po poprzedniej operacji. Wykonane zdjęcie rentgenowskie pokazało kolec kostny będący wydłużonym wyrostkiem rylcowatym z jednej strony pacjenta. Pod znieczuleniem eterowym usunięto prawy migdałek metodą Sludera. Podczas palpacji lewego migdałka przed jego usunięciem odkryłem długi kolec kostny wystający nieco do dolnej części dołu migdałkowego. Dolny koniec kości był ruchomy, podczas gdy górny koniec był przytwierdzony w okolicy podstawy czaszki. Wydawało się niewykonalne usunięcie tego kolca za pomocą metody Sludera, dlatego usunięto go przez preparowanie i „pętlę”. Po operacji wszystkie nieprzyjemne objawy pacjenta ustąpiły. Wg Keya tkanka bliznowata po pierwszej nieudanej tonsillektomii „unieruchomiła migdałek i otaczające struktury względem wyrostka rylcowatego, powodując dolegliwości pacjenta”.

 

🔸 W 1919 r. niemiecki lekarz Carl Otto von Eicken specjalizujący się w laryngologii opublikował doniesienia wskazujące, iż wydłużony wyrostek rylcowaty jest możliwą przyczynę chronicznych problemów z połykaniem. Artykuł – „Langer Processus styloideus als Ursache für Schluckbeschwerden” w czasopiśmie Zeitschrift für Ohrenheilkunde und für die Krankheiten der Luftwege (1919;78:63-72). Niektóre amerykańskie źródła przypisują ten artykuł innemu niemieckiemu laryngologowi Heinrichowi Deichertowi z Hanoweru, ale po mojej weryfikacji okazało się, że jest to błąd. Deichert publikował, ale bardziej w temacie kamieni migdałkowych i w tej kwestii został najprawdopodobniej przytoczony właśnie przez von Eickena. Jeszcze jedną, znacznie istotniejszą publikację Carla von Eickena znajdziesz poniżej w pozycji pod rokiem 1928.

 

🔸 W kwietniu 1920 r. portugalski anatom, profesor i kierownik Katedry Anatomii na Wydziale Medycyny Uniwersytetu w Porto – Hernâni Bastos Monteiro przedstawił wykład na temat ewolucji aparatu gnykowego. Następnie praca pt. "Evolução do aparelho hioideu” została opublikowana w 1921 r. w Anais da Faculdade de Medicina, Rio de Janeiro (1921;5:134-140). Praca dotyczy ewolucji (rozwoju filogenetycznego) aparatu gnykowego obejmującego: kość gnykową, wyrostek rylcowaty, więzadło rylcowo-gnykowe, rogi mniejsze i większe kości gnykowej. Monteiro opisał ewolucję aparatu gnykowego od niższych kręgowców aż do człowieka. Za pracę otrzymał pierwszą nagrodę w wysokości 150 escudos portugalskich za najlepszą pracę badawczą w tamtym okresie.

 

🔸 W 1921 r. dwaj włoscy learze, laryngolog Guglielmo Bilancioni i jego współpracownik Gaetano Croce w swojej pracy przeprowadzili szczegółową analizę anatomiczną wyrostka rylcowatego. W swoich badaniach  Bilancioni i Croce skupili się na związkach bliskości między końcem wyrostka rylcowatego a boczną ścianą gardła, zwracając uwagę na to, jak zróżnicowania anatomiczne mogą prowadzić do gardłowych objawów bólowych. Publikacja pt. „L’apofisi stiloide del temporale e la varietà della sua direzione” (Wyrostek rylcowaty kości skroniowej i różnorodność jego kierunku) opublikowana w Archivio Italiano di Otologia, Rinologia e Laringologia (1921;32:285-293). 

 

🔸 W 1921 roku, w agendzie XXXIII Kongresu Francuskiego Towarzystwa Oto-Rhino-Laryngologicznego, który odbywał się w Paryżu w dniach 9–12 maja 1921 roku (Congrès de la Société Française d'Oto-Rhino-Laryngologie), znalazła się informacja w języku francuskim pt. „Apophyse styloïde de longueur anormale” (Wyrostek rylcowaty nieprawidłowej długości). Oznacza to, że jednym z omawianych tematów panelowych było właśnie zagadnienie wydłużonego wyrostka rylcowatego. Zródło: Materiały zjazdowe XXXIII Congrès de la Société Française d'Oto-Rhino-Laryngologie (Paris, 9-12 mai 1921).

 

🔸  W 1922 r. amerykański lekarz z Pensylwanii G. B. S. Cerson (imię najprawdopodobniej George) w artykule pt. „Bony Projections Into Tonsils” w czasopiśmie Pennsylvania Medical Journal (1922, tom 25) opisał przypadki anomalii w formie wypustek kostnych (bony projections) wnikających lub wystających w okolicach migdałków. Praca ta należy do wczesnych doniesień dotyczących anomalii, które dziś łączymy z wydłużonym wyrostkiem rylcowatym.

 

🔸  W 1922 r. amerykański lekarz otolaryngolog z San Francisco, J. A. Bacher omówił znaczenie wydłużonego wyrostka rylcowatego podczas tonsillektomii (operacja usunięcia migdałków podniebiennych). Autor zwrócił uwagę, że anomalia ta może komplikować zabieg, zwiększać ryzyko powikłań (m.in. złamania wyrostka rylcowatego, krwawienia lub uszkodzenia okolicznych struktur) oraz powodować dolegliwości pooperacyjne, takie jak ból gardła, uczucie ciała obcego czy ból promieniujący do ucha. Autor wspomniał o czterech znanych mu przypadkach operacji chirurgicznych podczas których wyrostek rylcowaty usunięto za pomocą kleszczy kostnych. Artykuł pt. „Styloid Process in Tonsillectomy” w czasopiśmie California State Journal of Medicine (1922;20(3):99).

 

🔸 W 1922 r. Benjamin Lipshutz z Filadelfii opublikował artykuł pt. „The clinical importance of ossification of the stylohyoid ligament” w Journal of the American Medical Association, JAMA (1922;79:1982-1984) w którym opisał kliniczne znaczenie kostnienia (ossyfikacji) więzadła rylcowo-gnykowego (stylohyoid ligament). Lipshutz przedstawił przypadek bardzo rozległego skostnienia – tworzącego prawie ciągłą kostną belkę od wyrostka rylcowatego kości skroniowej aż do kości gnykowej. Zdaniem autora cyt. „Występowanie całkowitego kostnienia reprezentowane przez wyrostek rylcowaty, więzadło rylcowo-gnykowe i mniejsze rogi kości gnykowej, nie jest... rzadkie, lecz rzadko opisywane w medycynie”.

 

🔸 W 1922 r. brytyjski laryngolog i wykładowca akademicki z Bristolu, Arthur James Manders Wright, opublikował opis przypadku 30-letniej kobiety, u której w lewej okolicy migdałkowej stwierdzono bolesny i uciążliwy wyrostek rylcowaty, który m.in. utrudniał przełykanie. Wright usunął chirurgicznie z dojścia wewnątrzustnego fragment bolesnego wyrostka rylcowatego. Wg. Wrighta cyt. „odnotowano znaczną liczbę przypadków, w których wystąpiły objawy i zostały one całkowicie złagodzone po usunięciu wyrostka rylcowatego”. Przypadek został przedstawiony pod tytułem „Portion of Left Styloid Process” i opublikowany w Proceedings of the Royal Society of Medicine (1922;15:63).

 

🔸 W 1923 r. francuski lekarz i anatom Eugène Victor Olivier zaprezentował publikację, która była jednocześnie pracą doktorską pt. „L’appareil hyoïdien, son ossification complète chez l’homme” (Aparat gnykowy, jego całkowite skostnienie u człowieka), opublikowaną w Paryżu nakładem Librairie Louis Arnette 1923. Praca ta była jedną z pierwszych takich systematycznych przeglądów, które połączyły przypadki kliniczne, sekcje anatomiczne i embriologię wariacji kompleksu gnykowego człowieka. Rok wcześniej wydał swoją pracę pt. „Quatre nouveaux cas d’appareil hyoïdien complets” (Cztery nowe przypadki kompletnego, skostniałego aparatu gnykowego) w Archives Internationales de Laryngologie, d’Otologie, de Rhinologie et de Broncho-œsophagoscopie (1922:218). W swoich pracach zebrał i sklasyfikował znane wówczas przypadki anomalii aparatu gnykowego, które pomogły zrozumieć embriologię oraz znaczenie kliniczne tych zaburzeń anatomicznych. Olivier był doktorem nauk ścisłych i profesorem nadzwyczajnym anatomii. Był też członkiem francuskiej reprezentacji w szpadzie i zdobył tytuł mistrza olimpijskiego w szpadzie podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1908 roku.

 

🔸 W 1923 r. włoski lekarz otolaryngolog V. Masini opublikował artykuł pt. „Sulla ossificazione del ligamento stilo-ioideo” (O kostnieniu więzadła rylcowo-gnykowego) w czasopiśmie Bollettino delle Malattie dell’Orecchio, della Gola e del Naso (1923;41:54-56). 

 

🔸 W 1923 r. francuski lekarz, anatom i antropolog Louis Dubreuil-Chambardel opublikował pracę pt. „Sur un cas d’ossification de la chaîne hyoïdienne” (O przypadku kostnienia łańcucha gnykowego) opublikowaną w Bulletin et Mémoires de la Société d’Anthropologie de Paris (1923). Dubreuil-Chambardel był profesorem anatomii w Szkole Medycznej w Tours oraz kierownikiem tamtejszego Muzeum Anatomicznego. Wymieniony artykuł opisuje przypadek, w którym więzadła łączące kość gnykową z wyrostkiem rylcowatym czaszki uległy skostnieniu. Autora interesowały anomalie układu kostnego i naczyniowego, które badał nie tylko pod kątem medycznym, ale i ewolucyjnym (antropologicznym). Dubreuil-Chambardel analizuje to zjawisko nie tylko jako patologię, ale jako atawizm (powrót do cech przodków). Autor zastanawia się, dlaczego u ludzi ten proces kostnienia czasem powraca. 

 

🔸 W 1923 r. niemiecki anatom i antropolog Franz Weidenreich opublikował pracę pt. "Knochenstudien. II. Teil: Über Sehnenverknöcherungen und Faktoren der Knochenbildung” (Studia nad kośćmi. Część II: O kostnieniu ścięgien i czynnikach powstawania kości) w czasopismie Zeitschrift für Anatomie und Entwicklungsgeschichte (1923;69:558-597). Weidenreich w tej 40-stronicowej pracy analizował mechaniczne i biologiczne czynniki wpływające na proces ossyfikacji (kostnienia) i powstawania tkanki kostnej. Szczególną uwagę poświęcił zjawisku kostnienia ścięgien / więzadeł (tzw. metaplazji tkanki łącznej w kostną). Metaplazja tkanki łącznej w kostną to proces patologiczny, w którym dojrzałe komórki tkanki łącznej (np. łącznej włóknistej, chrzęstnej) przekształcają się w dojrzałą tkankę kostną. Jest to nienowotworowa odpowiedź organizmu na przewlekły stan zapalny, powtarzające się urazy lub nieprawidłowe środowisko tkankowe. To zjawisko, w którym dochodzi do zaburzenia procesu różnicowania się komórek. Zamiast tworzyć typową tkankę (np. bliznę), komórki macierzyste zaczynają odkładać macierz bogatą w sole wapnia, co prowadzi do powstawania tkanki kostnej w nietypowych miejscach. W zależności od umiejscowienia, obecność tkanki kostnej w nieprawidłowym miejscu może wywoływać ból, usztywnienie struktur, ograniczenie ruchomości czy zaburzenia funkcji danego narządu.

 

🔸 W 1924 roku brytyjski otolaryngolog i profesor akademciki Irwin Moore opublikował obszerną dwuczęściową pracę pt. „Osseous and Cartilaginous Formations in the Tonsils” (Chrząstkowate i kostne twory w migdałkach) w czasopiśmie The Journal of Laryngology and Otology (1924;39(3):117–134 oraz (4):195–208). Praca to szczegółowy przegląd literatury oraz analiza kliniczno-patologiczna przypadków występowania chrząstki i tkanki kostnej wewnątrz lub na powierzchni migdałków podniebiennych. Moore omówił m.in. różnice między metaplastycznymi zmianami kostnymi w tkance migdałkowej a kostnieniem struktur sąsiednich, w tym wydłużonym wyrostkiem rylcowatym. Praca podkreśla również znaczenie tych anomalii w kontekście powikłań podczas tonsillektomii.

 

🔸 W 1924 r. szkocki lekarz, specjalista otolaryngologii Douglas James Guthrie zwrócił uwagę na znaczenie wydłużonego wyrostka rylcowatego, jego cechy anatomiczne i kliniczne. Omówił możliwe powikłania podczas operacji w obrębie gardła i migdałków (np. ryzyko złamania wyrostka lub uszkodzenia sąsiednich struktur). Artykuł pt. "Styloid process of the temporal bone and its surgical significance" opublikowany w Edinburgh Medical Journal (1924;31:182-190). W pracy tej zamieścił m.in zdjęcie wyrostka rylcowatego mierzącego 6,8 cm. Z kolei w 1930 r. na spotkaniu w Royal Society of Medicine, Guthrie informował ponadto, iż zbadał około 300 czaszek w muzeach w Edynburgu i znalazł dwie, u których wyrostek rylcowaty przekraczał 3 cale długości.

 

🔸 W 1925 r. francuski antropolog André Viéla opublikował pracę zatytułowaną „Contribution à l’étude des anomalies de l’appareil hyoïdien” (Przyczynek do badań nad anomaliami aparatu gnykowego), opublikowaną w „Bulletins et Mémoires de la Société d’anthropologie de Paris” 1925 VIIe série (Tome 6, fascicule 1-3):89-97. Praca ta dotyczy badań nad anomaliami aparatu gnykowego człowieka, struktur związanymi z kością gnykową i jej otoczeniem. W swojej pracy Viéla opisał różne typy anomalii w tym skostnienia więzadła rylcowo-gnykowego, wydłużonych wyrostków rylcowatych, metody ich identyfikacji oraz ich potencjalne implikacje kliniczne. Rzadko które współczesne publikacje zawierają tak jasne i rzeczowe grafiki na ten temat. 

 

🔸 W 1925 roku francuski laryngolog G. Jouffray, opublikował artykuł pt. „Apophyse styloïde de longueur anormale” (Wyrostek rylcowaty o nieprawidłowej długości) w czasopiśmie Archives Internationales de Laryngologie, Rhinologie-Otologie (1925:555). Następnie przedruk tego artykułu ukazał się w niemieckim czasopiśmie Internationales Zentralblatt für Laryngologie, Rhinologie und verwandte Wissenschaften (1926, tom 25).

 

🔸 W 1925 r. francuski lekarz Adrien Harburger opisał szczegółowo na 61 stronach, aż trzynaście przypadków klinicznych związanych z nieprawidłowym narządem gnykowym człowieka, analizując wpływ tych zmian na objawy bólowe. Jego praca to fundamentalne studium anatomiczne, kliniczne i radiologiczne aparatu gnykowego, skupiające się m.in. na wyrostku rylcowatym oraz anomaliach kostnienia. Harburger w sumie zapoznał się z 49 przypadkami wydłużonych wyrostków rylcowatych, w których co ciekawe stwierdzono prawie równy rozkład wśród obu płci (jest to sprzeczne ze współczesnymi badaniami). Harburger donosi w swojej pracy ponadto o bólach uszu, a raz o przemijającej głuchocie spowodowanej wydłużonym wyrostkiem rylcowatym u pacjenta. Co ciekawe Harburger uważał, że operacyjne usunięcie nieprawidłowego wyrostka rylcowatego powinno być przeprowadzane od wewnątrz od strony migdałka, a nie, jak zalecają niektórzy chirurdzy z dostępu zewnętrznego. Publikacja pt. „Étude anatomique, clinique et radiologique de l'appareil hyoïdien normal et anormal chez l'homme. 13 observations inédites” opublikowana w Archives internationales de laryngologie, otologie, rhinologie et broncho-oesophagoscopie, Paris (1925;4:933-963,1047-1076). Z pracą tą powinien zapoznać się każdy współczesny radiolog i lekarz specjalista z obszaru głowy i szyi.

 

🔸 W 1927 r. francuski laryngolog Jean Garel opisał chorobę, publikując pracę pt. „Angine styloidienne chronique” w czasopiśmie Lyon médical: Gazette médicale et Journal de médecine réunis. Société médicale des hôpitaux de Lyon (1927;9:654-661). Praca ta we współczesnych przypisach (w tym na Google Scholar) jest błędnie przytaczana jako autorstwa „M.Garel”. Prawidłowe imię i nazwisko autora to Jean Garel (1852–1931). Garel przedstawił kilka obserwacji pacjentów z przewlekłą dysfagią (trudnościami w połykaniu), która początkowo sugerowała nowotwór migdałka gardłowego, a w rzeczywistości była spowodowana nienormalnie długim wyrostkiem rylcowatym. Według Garela w celu diagnozy niezbędne jest wykonanie badania palpacyjnego. Zabieg chirurgiczny jest wskazany wyłącznie w przypadkach, gdy zaburzenia czynnościowe są bardzo nasilone i powinien być wykonywany z dostępu zewnętrznego. Rok później Garel razem ze swoimi współpracownikami (Arselin i Charaat) wydał publikację „Angine Styloidienne Chronique” w czasopiśmie Annales de Maladies de l'Oreille et Larynx (otoscopie, laryngoscopie, rhinoscopie) (1928:717). Garel budował podstawy współczesnej laryngologii w regionie Lyonu. Był wybitnym francuskim lekarzem i pionierem w dziedzinie laryngologii. W 1879 roku objął stanowisko chef de clinique médicale (ordynatora) kliniki w Lyonie. Wniósł ogromny wkład w leczenie i diagnostykę chorób krtani. Opublikował wiele cenionych prac naukowych i podręczników. Do najbardziej znanych należy atlas anatomii nosa i krtani, który stworzył we współpracy z Frédéricem Colletem.

 

🔸 W 1928 r. amerykański lekarz z Ohio – Marvin D. Shee opisał przypadki wydłużonych wyrostków rylcowatych w artykule „Elongation of Styloid Process of Temporal Bone” w czasopiśmie Ohio State Medical Journal (grudzień 1928). 

 

🔸 W 1928 roku niemiecki otolaryngolog (późniejszy profesor) Friedrich Wilhelm „Fritz” Specht podczas pracy w Kilonii opisał przypadki pacjentów z wydłużonym wyrostkiem rylcowatym w artykule pt. "Beobachtung einer besonderen Anomalie bei verlängertem Griffelfortsatz" (Obserwacja szczególnej anomalii wydłużonego wyrostka rylcowatego) opublikowanym w czasopiśmie Zeitschrift für Hals-, Nasen- und Ohrenheilkunde (1928;21:519-526). Łącznie Specht podaje, iż przebadał 43 pacjentów dotkniętych tym schorzeniem i tylko 11 z nich przeszło wcześniej operację migdałków. Tym samym już dużo wcześniej obalił poźniejszą teorię samego dr Eagle’a, że schorzenie jest następstwem usunięcia migdałków. Specht specjalizował się w patologiach gardła i krtani, a także w zagadnieniach związanych z urazami ucha i podstawy czaszki. W latach 1935-1938 pełnił funkcję rektora Uniwersytetu w Erlangen. Bycie wybitnym lekarzem nie przeszkodziło mu zostać "wybitnym" i gorliwym nazistą – od 1932 roku należał do NSDAP, a od 1937 do SS gdzie osiągnął stopień Sturmbannführera.

 

🔸 W 1928 r. niemiecki otolaryngolog Carl Otto von Eicken, jeden z najwybitniejszych laryngologów w historii w swoim obszernym rozdziale pt. „Pathologie und Therapie des verlängerten Processus styloideus” (Patologia i terapia wydłużonego wyrostka rylcowego), opublikowanym w Podręczniku medycyny Denker A., Kahler O. (Hrsg.): Handbuch der Hals-Nasen-Ohrenheilkunde mit Einschluß der Grenzgebiete (1928 tom 3) przedstawił jedno z najbardziej szczegółowych opracowań na ten temat wyrostka rylcowatego. Von Eicken omówił anatomię, etiologię, objawy kliniczne (głównie trudności w połykaniu i ból gardła), diagnostykę oraz metody chirurgicznego leczenia wydłużonego wyrostka rylcowego. Sam skutecznie operował również schorzenie u pacjentów. Praca ta przez wiele lat stanowiła główne źródło wiedzy dla laryngologów w Europie. Carl von Eicken był profesorem laryngologii na Uniwersytecie w Gießen, a od 1922 roku dyrektorem Kliniki Chorób Uszu, Nosa i Gardła na berlińskiej Charité. W latach 1935–1945 był również osobistym lekarzem Adolfa Hitlera u którego przynajmniej dwukrotnie usuwał polipy z fałdów głosowych (najczęstszą przyczyną polipów jest nadużywanie głosu, krzyk, długie mówienie i przewlekłe stany zapalne – chyba właśnie odkryliśmy tajemnicę Adolfa). W karcie pacjenta z wąsikiem z 1935 r. von Eicken zanotował: 46-letni mężczyzna Adolf... Müller (Mein Führer, to nie nowotwór, to nie wyrostek rylcowaty, to tylko polip). 

 

🔸 W 1928 r. niemiecki otolaryngolog żydowskiego pochodzenia z Wiesbaden, Felix Blumenfeld, przedstawił schorzenie w swoim rozdziale podręcznika laryngolgii pt. „Handbuch der Hals-, Nasen-, Ohren-Heilkunde mit Einschluss der Grenzgebiete; Bd. 3., Die Krankheiten d. Luftwege u. d. Mundhöhle” (Poradnik otorynolaryngologii, obejmujący dziedziny pokrewne; Tom 3 Choroby dróg oddechowych i jamy ustnej) (red. Denker i Kahler, tom 3, Springer 1928). Jako lekarz pochodzenia żydowskiego Blumenfeld był później represjonowany i pozbawiony możliwości pracy naukowej w Niemczech. Mimo to przeżył wojnę, zmarł w 1947 r. Laryngologa Felixa Blumenfelda nie należy mylić z innym wybitnym lekarzem z tego samego okresu w Niemczech o tym samym imieniu i nazwisku (pediatra). Pediatra Felix Blumenfeld został w latach 30-ych również pozbawiony prawa wykonywania zawodu, ograbiony z biblioteki, domu i majątku przez niemieckich nazistów. Utrzymywał się zbierając szmaty i złom. W 1942 r. zmarł śmiercią samobójczą, tym samym uratował przed zagładą swoją żonę (nie-żydówkę) i synów. Natomiast laryngolog Blumenfeld przeżył tylko dlatego, że uznano, iż jego wiedza może być przydatna hitlerowcom.

 

🔸 W 1929 r. niemiecki lekarz Hermann Barth, działający w Berlinie, opisał pierwszy program badań przesiewowych wydłużonego wyrostka rylcowatego. W ramach programu przebadano równo 500 pacjentów w różnym wieku, zgłaszających się do kliniki Charité w Berlinie. Na podstawie badania palpacyjnego oraz diagnostyki rentgenowskiej u 42 z nich zdiagnozowano wydłużone wyrostki rylcowate (8,4% przypadków w badanej grupie, w tym u 18 kobiet i 24 mężczyzn). W ośmiu przypadkach na zdjęciu rentgenowskim zaobserwowano anomalię obustronną. W jednym przypadku wykryto silnie rozwinięte rogi większe kości gnykowej. Jednak tylko u 2 chorych można było postawić diagnozę dolegliwości wywołanych przez sam wyrostek rylcowaty. Co ciekawe, jeden z pacjentów odniósł się do diagnozy bardzo sceptycznie i odmówił zaproponowanej operacji. Drugi z pacjentów został skutecznie wyleczony operacyjnie. Barth podaje, iż łącznie w klinice od 1926 roku pięciokrotnie przeprowadzono chirurgiczne skrócenie wyrostka rylcowatego oraz wspomina o dwóch pacjentach operowanych prywatnie przez prof. von Eickena z tej samej kliniki. Publikacja pt. „Klinische und röntgenologische Betrachtungen über anormale Verknöcherungsvorgänge im menschlichen Zungenbeinapparat” (Kliniczne i radiologiczne rozważania na temat anomalnych procesów kostnienia w ludzkim aparacie gnykowym) została opublikowana w Zeitschrift für Hals-, Nasen- und Ohrenheilkunde (1929;23:9-16). 

 

🔸 W 1930 r. amerykański otorynolaryngolog Max M. Kulvin z Chicago opublikował pracę, w której zwrócił uwagę na związek pomiędzy wydłużonym wyrostkiem rylcowatym a objawami neurologicznymi i bólowymi w okolicy gardła oraz szyi. Artykuł pt. „Elongated styloid processes, their formation and clinical significance” ukazał się w czasopiśmie The Laryngoscope (1930;40:907-909). Kulvin pomylił się natomiast co do jednego. Wg. Kulvina schorzenie dotyczy głównie mężczyzn. Współczesne historie wskazują jednoznacznie na zauważalną przewagę kobiet dotkniętych chorobą. Z drugiej strony Kulvin bazował na dostępnych wówczas badaniach, które rzeczywiście wskazywały na większą częstość występujących anomalii wyrostka rylcowatego wśród mężczyzn niż kobiet.

 

🔸 W 1930 r. a dokładnie w dniu 7 marca 1930 roku brytyjski chirurg otolaryngolog Edwin Arthur Peters z Londynu przedstawił na posiedzeniu Królewskiego Towarzystwa Medycznego (Royal Society of Medicine) przypadek medyczny zatytułowany „Excessive Development of the Styloid Processes” (Nadmierny przerost wyrostków rylcowatych kości skroniowej). Peters opisał przypadek 20-letniego mężczyzny, który został przyjęty do szpitala w celu przeprowadzenia operacji nosa oraz usunięcia zainfekowanych migdałków podniebiennych. Podczas preparowania (wyłuszczania migdałków) po obu stronach odsłonięto strukturę przypominającą zapałkę, którą zidentyfikowano jako wydłużone wyrostki rylcowate. Na tym samym posiedzeniu inny laryngolog, Arthur James Manders Wright opowiedział o trzech takich przypadkach, z których dwa operował (w trzecim pacjent odmówił zabiegu). Wright zaprezentował jeden z usuniętych wyrostków rylcowatych. Co ciekawe, podczas swoich operacji Wright celowo powstrzymał się od usunięcia migdałków, a mimo to objawy u pacjentów całkowicie ustąpiły. Kolejny laryngolog, C. A. Scott Ridout wspomniał, że prowadził przypadek pacjenta, u którego ból gardła był spowodowany nienaturalnie długimi wyrostkami rylcowatymi, a ich wycięcie przyniosło ulgę w dolegliwościach. Jeszcze inny specjalista, E. Watson Williams, opisał przypadek jednostronnego powiększenia wyrostka rylcowatego u 50-letniego pacjenta cierpiącego na ciągły i nasilający się ból przy połykaniu. Podczas wyłuszczania migdałka lekarz natrafił na wyrostek rylcowaty, który został odłamany i usunięty, co przyniosło pacjentowi natychmiastową ulgę i całkowite ustąpienie wszelkich objawów. Na tym samym spotkaniu dr Douglas Guthrie ze Szkocji zademonstrował slajdy ilustrujące różne anomalie wyrostka rylcowatego. Guthrie ponadto zbadał około 300 czaszek w muzeach w Edynburgu i znalazł dwie, u których wyrostek rylcowaty przekraczał 3 cale długości. Skąd o tym dziś wiemy? Z notatki z ww. spotkania w Royal Society of Medicine – Section of Laryngology (1930;37:931). Doniesienia Petersa z tego spotkania zostały także odnotowane i streszczone w niemieckiej prasie medycznej z tamtego okresu. 

 

🔸 W 1930 r. a dokładnie w dniu 21 listopada 1930 r. w Berlinie na posiedzeniu Berlińskiego Towarzystwa Laryngologicznego (Berliner Laryngologische Gesellschaft) przedstawiono referat pt. „Processus styloideus” oraz omawiano anomalie związane z wydłużonym wyrostkiem rylcowatym kości skroniowej. Wzmianka na ten temat ukazała się później w czasopiśmie Zentralblatt für Hals-, Nasen- und Ohrenheilkunde sowie deren Grenzgebiete (1932;18:860). 

 

🔸 W 1931 r. japoński lekarz otolaryngolog T. Yamamoto (miasto Fukuoka), co sugeruje powiązanie najprawdopodobniej z tamtejszym uniwersytetem Kyushu University (dawniej Cesarski Uniwersytet Kiusiu) opublikował artykuł pt. "Ein Fall von abnormem Processus styloideus" (Przypadek nieprawidłowego wyrostka rylcowatego). Pierwotnie artykuł ukazał się w japońskim piśmie Otology Fukuoka (1931;4:214). Później pojawił się przedruk w niemieckim piśmie Zentralblatt für Hals-, Nasen- und Ohrenheilkunde (1931;17:5).

 

🔸 W 1931 r. francuski chirurg i otolaryngolog, George Dutheillet de Lamothe z Limoges opublikował artykuł pt. „Anomalie rare de l'apoph. styloïde” w czasopiśmie Annales d'Oto-Laryngologie (1931;1(8):874), w której opisał i zwrócił uwagę na anomalię wyrostka rylcowego. Dutheillet de Lamothe wraz z innym francuskim lekarzem i profesorem otolaryngologii, kierownikiem kliniki w Strasburgu – Georges’em Canuyt – zwracali również uwagę na niepotrzebne operacje wyłuszczenia migdałków podniebiennych w przypadkach, gdy rzeczywistym problemem był zatrzymany fragment kostny w postaci wydłużonego wyrostka rylcowatego. Wskazywali na przypadki pacjentów, u których najpierw wykonano całkowite usunięcie migdałków (operację niepotrzebną), a dopiero później usunięto właściwą przyczynę dolegliwości w postaci wyrostka rylcowatego.

 

🔸 W 1931 r. włoski lekarz otolaryngolog A. Petterino-Patriarca opublikował artykuł pt. „Apofisi stiloide di lunghezza anormale causa di disfagia” w czasopiśmie Annali di Laringologia, Otologia, Rinologia, Faringologia (1931;33:173). W artykule opisał przypadek 63-letniego pacjenta hospitalizowanego z powodu kiłowego zapalenia aorty, który zgłaszał także lewostronną dysfagię, nasilaną przez ruchy połykania. Badanie wykazało, że przyczyną dolegliwości była wydłużona długość wyrostka rylcowatego. Autor publikacji zajmował się również badaniami i  publikował w temacie szumów usznych.

 

🔸 W 1931 r. brazylijski otolaryngolog i profesor akademicki z São Paulo, Paulo Mangabeira Albernaz (senior) w pracy w języku francuskim pt. „Les anomalies de l’appareil hyoidien et leur importance en oto-rhino-laryngologie” opublikowanej w Annales d'Oto-laryngologie (1931:1044-1058) szczegółowo opisał wady morfologiczne aparatu gnykowego i ich kliniczne powiązania. Publikacja ta została oparta na szczegółowych badaniach radiologicznych. Autor rok wcześniej (1930) opublikował podobną pracę po portugalsku razem z innym autorem radiologiem dr Osvaldo de Oliveira Lima pt. „As anomalias do aparelho hióideo e sua importância em oto-rino-laringologia” w Brasil Médico 1930. W 1936 Albernaz wydał kontynuację swoich prac pt. „Novas considerações a respeito do aparelho hial anômalo” w brazylijskim czasopiśmie Revista Oto-Laringológica de São Paulo (1936;4(5):439-458). W dużym skrócie: W 1930 roku Albernaz przebadał 355 radiogramów u 121 osób, w których wykazał obecność długich wyrostków rylcowatych tylko u czterech z nich (3,3%). Do połowy 1936 udało mu się zgromadzić 644 radiogramy dotyczące 464 osób. Z tych zdjęć, po dokładnym badaniu wyodrębnił 65 anomalnych przypadków, z czego dwa to przypadki obustronne wydłużonych wyrostków rylcowatych (w 35 przypadkach byli to mężczyźni, w 30 kobiety). Spośród 65 przypadków wydłużonych wyrostków rylcowatych, 10 pacjentów miało mniej niż 20 lat. Największą częstość (26 przypadków) odnotowano między 20 a 29 rokiem życia. Albernaz udowodnił, że twierdzenie o widoczności anomalii w promieniach RTG dopiero po 30 roku życia jest nieprawdziwe. Błąd ten popełnił natomiast inny naukowiec epoki dr Dondoli, który w swoich badaniach z założenia odrzucił zdjęcia RTG wszystkich pacjentów poniżej 30 roku życia (patrz pozycja poniżej z 1934).  

 

🔸 W 1932 r. amerykański otolaryngolog Charles Alston Thigpen w artykule pt. „The Styloid Process” opublikowanym przez wydawnictwo Transactions of the American Laryngological, Rhinological and Otological Society (1932;38:408-412) opisał kliniczne przypadki przewlekłego bólu wywołanego przez wydłużony wyrostek rylcowaty. Thigpen był wybitnym amerykańskim lekarzem specjalizującym się w okulistyce i otolaryngologii, działającym w Montgomery w stanie Alabama. Był uznawany za jednego z czołowych specjalistów chorób oczu, uszu, nosa i gardła w Stanach Zjednoczonych. Cieszył się ogromnym szacunkiem w Montgomery, gdyż często leczył bezpłatnie niezamożne osoby. 

 

🔸 W 1932 roku laryngolog Karl Bernfeld wprowadził metodę leczenia chirurgicznego tego schorzenia, opisując je jako Styloideus-Komplex – artykuł pt. "Für Begriffsbestimmung und Pathogenese eines neuen Krankheitsbildes, des sog. Styloideus-Komplexes" w czasopiśmie Zeitschrift für Laryngologie, Rhinologie und ihre Grenzgebiete (1932;23:107-114). Dr Bernfeld pochodził z Tyśmienicy w Galicji Wschodniej, miejscowości położonej niedaleko dawnego Stanisławowa (obecnie Iwano-Frankowsk). Studiował medycynę na Uniwersytecie Wiedeńskim gdzie w 1920 r. uzyskał tytuł doktora. Następnie pracował w Polsce w szpitalu we Lwowie, m.in. jako kierownik oddziału oto-rhino-laryngologicznego. W 1923 r. wyjechał do Palestyny, gdzie założył i kierował oddziałem otolaryngologicznym w szpitalu Bikur Cholim w Jerozolimie. Dzięki swoim kontaktom nadal regularnie publikował na łamach głównie austriackich, rzadziej niemieckich wydawnictw laryngologicznych. Do 1938 r. (Anschluss Austrii) był m.in. redaktorem czasopisma Monatsschrift für Ohrenheilkunde und Laryngo-Rhinologie, oficjalnego miesięcznika Austriackiego Towarzystwa Otologicznego i Wiedeńskiego Towarzystwa Laryngologicznego (na podstawie archiwum Biblioteki Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu). 

 

🔸 W 1932 r. francuski lekarz wojskowy i otolaryngolog, profesor chirurgii Léon Reverchon, związany początkowo z Val-de-Grâce, a później z katedrą na Katolickim Wydziale Medycznym w Lille, wykonał skuteczną operację skrócenia wydłużonego wyrostka rylcowatego u pacjenta, uzyskując całkowite wyleczenie. Opis przypadku ukazał się w publikacji pt. „Apophyse styloïde et paresthésie pharyngée. Opération. Guérison” (Wyrostek rylcowaty a parestezje gardłowe. Operacja. Wyleczenie) w czasopiśmie Annales d’Oto-Laryngologie (1932;2:86-89). Reverchon zasłynął przede wszystkim z prac dotyczących anatomii i patologii pogranicza czaszki i szyi. Prowadził pionierskie leczenie chirurgiczne wielu dolegliwości i anomalii w laryngologii. Wspólnie z Wormsem opracował pionierską technikę projekcji radiologicznej, znaną w dawnej otolaryngologii i radiologii jako projekcja Reverchona-Wormsa, która służyła do precyzyjnego obrazowania struktur anatomicznych kości skroniowej, piramidy kości skalistej oraz wybranych struktur wewnątrzczaszkowych (m.in. siodła tureckiego i otworu wielkiego). 

 

🔸 W 1932 r. amerykański laryngolog Robert H. Fowler z Nowego Jorku opisał przypadek, w którym obustronne skostnienie więzadła rylcowo-gnykowego współistniało z powikłaniem po operacji migdałków w postaci uszkodzenia nerwu IX (nerw językowo-gardłowy). Fowler opisał przypadek pacjenta, który dużo wcześniej, bo w 1920 roku w wieku 33 lat, przeszedł dwanaście zabiegów diatermii z powodu infekcji migdałków, a pół roku później miał chirurgicznie usunięte migdałki. W czasie operacji wystąpiły większe niż zwykle trudności. Dopiero później podczas badania fizykalnego zauważono u niego objaw obustronnego kostnienia kości rylcowo-gnykowej. Zdjęcie rentgenowskie potwierdziło diagnozę, tj. całkowite skostnienie więzadła rylcowo-gnykowego, z widocznym stawem między nim a rogiem kości gnykowej. Artykuł pt. „Stylohyoid ossification, bilateral, and injury of ninth nerve after tonsillectomy” ukazał się w czasopiśmie The Laryngoscope (1933;43:287-290). Fowler był związany z New York Tonsil Hospital (szpital specjalizujący się w operacjach migdałków, otwarty w 1921 r. jako odpowiedź na dużą liczbę tonsillektomii w tamtych czasach). Pełnił tam rolę czołowego chirurga i zajmował się doskonaleniem techniki usuwania migdałków. Napisał książkę „Tonsil Surgery: Based on a Study of the Anatomy” (1931), która była ważną publikacją na temat anatomii i techniki operacji migdałków.

 

🔸 W 1932 r. holenderski lekarz pochodzenia żydowskiego David Jacob de Levie z Roterdamu opublikował opis przypadku 35-letniej pacjentki z dolegliwościami spowodowanymi wydłużonym wyrostkiem rylcowatym. Kobieta skarżyła się na bolesne kłucie przy połykaniu po lewej stronie szyi, promieniujące do lewego ucha, oraz na ból w obrębie obręczy barkowej. Badanie rentgenowskie potwierdziło rozpoznanie wydłużonego wyrostka rylcowatego. Jak pisze Levie, usunięcie fragmentu kostnego było dość... proste. W znieczuleniu miejscowym wykonano nacięcie między łukiem podniebiennym a migdałkiem i usunięto wyrostek rylcowaty w kawałkach, łącznie o długości około 3 cm. Proces gojenia był przez kilka dni zakłócony ropieniem rany, czemu towarzyszyła gorączka. Po około dziesięciu dniach stan pacjentki się ustabilizował, rana się zamknęła, a pacjentka, wolna od dolegliwości, została wypisana ze szpitala. Artykuł pt. „Slikstoornissen door een verlengden processus styloideus” (Zaburzenia połykania spowodowane wydłużonym wyrostkiem rylcowatym) ukazał się w czasopiśmie Nederlandsch Tijdschrift voor Geneeskunde (NTvG) (1932;76:3602-3605). Wkrótce potem artykuł ukazał się streszczeniu w języku niemieckim pt. „Schlucksbeschwerden durch einen verlängerten Processus styloideus” w Zentralblatt für Hals-, Nasen- und Ohrenheilkunde (1932;19:251). David Jacob de Levie zmarł w 1939 r. tuż przed wybuchem II wojny światowej i w ten sposób uniknął okrucieństwa nazistów. Jego żona Magdalene Helene i córka Robertine uratowały życie uciekając do USA. Jego druga córka, Sylvie Renée została zamordowana w 1942 r. w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz.

 

🔸 W 1932 r. niemiecki, a następnie amerykański lekarz otolaryngolog pochodzenia żydowskiego Walter Dagobert Klestadt opisał chirurgiczne leczenie wydłużonego wyrostka rylcowego. Artykuł pt. „Ein Vorschlag zur operativen Behandlung des störenden Processus styloideus” (Propozycja operacyjnego leczenia uciążliwego wyrostka rylcowego) został opublikowany w Zeitschrift für Laryngologie, Rhinologie, Otologie und ihre Grenzgebiete (1932;23:103). Klestadt był profesorem medycyny w Magdeburgu, a wcześniej pracował we Wrocławiu. Był wybitnym otolaryngologiem, którego kariera została brutalnie przerwana przez dojście nazistów do władzy. Ze względu na represje nazistowskie został usunięty ze stanowiska i pozbawiony prawa wykonywania zawodu. Uratował życie emigrując do Stanów Zjednoczonych. Osiadł w Fall River (Massachusetts), gdzie kontynuował praktykę lekarską. Ostatecznie dożył 101 lat. W medycynie jest najbardziej znany jako autor teorii patogenezy tzw. torbieli Klestadta.

 

🔸 W 1932 roku francuski lekarz, pionier radiologii w Paryżu, Georges Chaumet wraz ze swoim współpracownikiem radiologiem C. Frainem – na posiedzeniu w dniu 12 lipca 1932 roku Francuskiego Towarzystwa Radiologii Medycznej (Société de Radiologie Médicale de France) przedstawili anomalię skostniałego aparatu gnykowego zaobserwowaną w badaniu rentgenowskim. Następnie przypadek ten został opisany i opublikowany pt. „Anomalie de l'appareil hyoïdien” na łamach czasopisma Bulletins et Mémoires de la Société de Radiologie Médicale de France (1932;20:421). Dr Chaumet specjalizował się w diagnostyce obrazowej i był autorem licznych prac radiologicznych. Był autorem podręcznika Traité de radiodiagnostic (Radiodiagnostyka) wydanego w 1930 r. 

 

🔸 W 1932 roku francuski lekarz w Lyonie, specjalizujący się w chirurgii i laryngologii, Robert Rendu opublikował pracę pt. „Apophyse styloïde de longueur anormale” (Wyrostek rylcowaty nieprawidłowej długości). Ze względu na nieścisłości w spisach bibliotecznych z tamtego okresu, czasopismo z którego pochodzi artykuł to najprawdopodobniej Annales des Maladies de l'Oreille, du Larynx, du Nez et du Pharynx lub Annales d'Oto-laryngologie (1932:100). Rendu był nie tylko lekarzem, ale i wielkim humanistą. Podkreślał znaczenie rozumu, dowodów oraz chrześcijańskiego humanizmu. Łączył wiarę, naukę, etykę i moralność, starając się pogodzić naukowy sceptycyzm z wartościami chrześcijańskimi.

 

🔸 W 1933 r. laryngolog James A. Babbitt z Filadelfii przedstawił w dniu 9 maja 1933 r. na dorocznym spotkaniu American Laryngological Association w Waszyngtonie przypadek samoistnego złamania wyrostka rylcowatego kości skroniowej. Zdaniem autora cyt. "złamanie przypisuje się masywnemu wysiłkowi połykania lub silnemu napadowi kaszlu. Niedobór wapnia oraz opóźnione zrastanie się dwóch segmentów kostnienia również mogą mieć istotne znaczenie". Następnie przypadek został opublikowany pt. „Fracture of the Styloid Process and its Tonsil Fossa Complications, with Report of a Case” w czasopiśmie The Annals of Otology, Rhinology & Laryngology (1933;42(3):789-798).

 

🔸 W 1933 r. wybitny niemiecki lekarz, stomatolog i chirurg szczękowo-twarzowy Martin Herrmann podczas pracy na Uniwersytecie we Wrocławiu (wtedy Breslau) opublikował artykuł pt. „Abnorme Verlängerung des Processus styloideus und des Hamulus pterygoideus” (Nieprawidłowe wydłużenie wyrostka rylcowatego i wyrostka haczykowatego). Praca ukazała się w Deutsche Zahnärztliche Wochenschrift (1933:859), a następnie została przedrukowana w Zentralblatt für Hals-, Nasen- und Ohrenheilkunde (1933;21:620). Herrmann skupiał się na rzadkich anomaliach anatomicznych, które mogą imitować bóle zębów lub neuralgię nerwu trójdzielnego, co czyniło go pionierem w dziedzinie diagnostyki różnicowej bólów twarzoczaszki. Był jednym z pierwszych, którzy ostrzegali dentystów przed niepotrzebnym usuwaniem zębów u pacjentów, u których rzeczywistą przyczyną bólu były anomalie kostne położone głębiej w czaszce. Oprócz wyrostka rylcowatego, Herrmann najprawdopodobniej jako pierwszy zauważył, że również wyrostek haczykowaty (łac. hamulus pterygoideus, ang. pterygoid hamulus) jeśli jest zbyt długi, może drażnić mięśnie podniebienia miękkiego (zwłaszcza mięsień napinacz podniebienia miękkiego). Skutkuje to bólem w okolicy podniebienia, który pacjenci i lekarze często mylnie przypisywali problemom z tylnymi zębami trzonowymi. W latach 1933 i 1934 wyprodukował liczne filmy instruktażowe, które wykorzystywał do nauczania na Uniwersytecie Wrocławskim w tym m.in. jak prawidłowo wykonywać znieczulenie w stomatologii oraz dotyczące chirurgii torbieli. Bycie wybitnym lekarzem nie przeszkodziło mu w zostaniu nazistą i wstąpieniu do NSDAP oraz SA. Po wojnie zajmował się i był współzałożycielem Instytutu Badań nad Próchnicą.

 

🔸 W 1933 r. polski lekarz otolaryngolog N. Sadowski opublikował artykuł pt. "Przyczynek kliniczny do wydłużonego wyrostka rylcowatego”. Artykuł pierwotnie jest wskazywany jako opublikowany w Biesiada Oto-laryngologiczna Orientalia (1933;171,1). Najprawdopodobniej chodziło o pismo Folia OtoLaryngologica Orientalia z tamtego okresu. Czasopismo było redagowane w Jerozolimie przez Palestyńskie Towarzystwo Otolaryngologiczne. Teksty publikowano w kilku językach, m.in. angielskim, francuskim i niemieckim. Choć wydawane w Palestynie, pismo to służyło jako platforma wymiany doświadczeń dla lekarzy z różnych stron świata, którzy publikowali tam unikalne przypadki kliniczne. Nazwisko N. Sadowski pojawia się w tym czasopiśmie w latach 30-ych także m.in. w kwesti tonsillektomii. Jego praca następnie została rozpowszechniona w niemieckiej literaturze medycznej z tamtego okresu jako N. Sadowski „Zur Klinik des Processus styloideus elongatus; biesiada Oto-laryngol. Orientalia" w piśmie Zentralblatt für Hals-, Nasen- und Ohrenheilkunde (1933;20,370).

 

🔸 W 1933 r. polski lekarz z Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, specjalista medycyny sądowej, późniejszy profesor akademicki Bronisław Puchowski opublikował artykuł w języku francuskim pt. „Un cas d’anomalie de l’appareil hyoidien” („Przypadek anomalii aparatu gnykowego”) w czasopiśmie Acta Otolaryngologica (1933;18:447-452) w którym zwrócił uwagę na anomalie kostnienia i warianty anatomiczne aparatu gnykowego człowieka. Puchowski w latach 1963–1967 był prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Kryminologii. 

 

🔸 W 1933 r. wybitny norweski radiolog i onkolog Rolf Bull Engelstad, wieloletni dyrektor Norweskiego Szpitala Radium oraz pionier w dziedzinie radioterapii i biologii radiacyjnej, opisał przypadek kliniczny zaawansowanego kostnienia aparatu gnykowego, wykazując pełną ciągłość kostną między wyrostkiem rylcowatym a kością gnykową pacjenta. Engelstad niesamowicie precyzyjnie opisał RTG oraz objaśnił przypadek 36-letniego pacjenta, który sam był lekarzem. Artykuł pt. „Case of ossification of stylohyoid apparatus” został opublikowany w Acta Radiologica (1933;14:161-164).

 

🔸 W 1934 r. a dokładnie w dniu 28 września 1934 r., niemiecki laryngolog Carl von Eicken (ten sam którego publikacje znajdziesz powyżej w poz. z 1919 i 1928) wygłosił na posiedzeniu Berliner Oto-Laryngologischer Gesellschaft (Berlińskiego Towarzystwa Otorynolaryngologicznego) referat pt. „Ungewöhnlicher Processus styloideus” (Nietypowy / niezwykły wyrostek rylcowaty), w którym zaprezentował przypadek pacjenta z nietypowo uformowanym, wydłużonym wyrostkiem rylcowatym. Skąd o tym wiadomo? Szczegóły na tym etapie niech pozostaną tajemnicą. 

 

🔸 W 1934 r. włoski lekarz (najprawdopodobniej radiolog), C. Dondoli w pracy pt. „Delle anomalie dell'apparato stilo-ioideo”, opublikowanej w Annali di Radiologia e Fisica Medica (1934;8:33-49), przedstawił kompleksowe wyniki badań nad radiologiczną analizą kostnienia więzadła rylcowo-gnykowego i wydłużonego wyrostka rylcowatego. Dondoli w swoim badaniu zestawił wyniki badań kliniczych z radiologicznymi. Zbadał serię 146 zdjęć RTG dotyczących około 30 osób z widocznymi anomaliami w postaci skostniałych więzadeł rylcowo-gnykowych i wydłużonych wyrostków rylcowatych. Stwierdził że największa częstotliwość anomalii przypada według niego na wiek od 30 do 50 lat. Na tej podstawie wykluczył całkowicie (co było błędem) ze swojej statystyki pacjentów poniżej 30 roku życia. Dondoli zwrócił uwagę, że anomalie te nie są tylko „ciekawostką anatomiczną”, ale mogą mieć realne przełożenie na dolegliwości bólowe pacjenta. 

 

🔸 W 1935 roku niemiecki radiolog i profesor uniwersytecki (związany z uniwersytetami w Pradze w Czechosłowacji oraz w Jenie i Frankfurcie w Niemczech), Alois Beutel – opublikował pracę pt. „Die Verknöcherung des Ligamentum stylohyoideum” (Kostnienie więzadła rylcowo-gnykowego) na łamach czasopisma Röntgenpraxis (1935;7:665-670).

 

🔸 W 1935 roku francuski anatom i embriolog Frédéric Corsy, profesor Wydziału Medycyny w Marsylii, opublikował artykuł pt. „Appareil hyoidien et appareil hyoidien inverse” (Aparat gnykowy i odwrócony aparat gnykowy) w czasopiśmie Bulletin de l'Association des Anatomistes (1935;35:132). Corsy wprowadził w nim pojęcie appareil hyoidien inverse – co można tłumaczyć jako odwróconą, nietypową konfigurację (anomalię) aparatu gnykowego. Autor wspomniał, że przyczyna anomalii wyrostka rylcowatego jest bardzo trudna do wyjaśnienia. Wcześniej, w 1920 roku, opublikował pracę pt. L’appareil hyoïdien n’est que la persistance de l’état foetal (Soc. Biologie) (1920;83:228) w której opisywał rozważania na temat całego aparatu gnykowego człowieka jako następstwo i rozwój jego stanu płodowego.

 

🔸 W 1935 r. dwaj francuscy lekarze Louis Leroux (otolaryngolog) i Florent Coste (reumatolog i profesor medycyny) dokonali analizy różnicowej pomiędzy nerwobólem nerwu językowo-gardłowego a bólem związanym z wyrostkiem rylcowatym. Ich publikacja wskazuje, że zespół wywołany mechanicznym uciskiem wyrostka rylcowatego, może imitować nerwoból (neuralgię), co ma kluczowe znaczenie dla diagnostyki różnicowej bólów gardła i ucha. Artykuł pt. „Névralgie glosso-pharyngienne ou syndrome styloidien” opublikowany w czasopiśmie Revue d'Oto-Neuro-Ophtalmologie (1935:462-464). 

 

🔸 W 1936 r. szkocki chirurg i otolaryngolog z Edynburga, Arthur Logan Turner wydał podręcznik laryngologii pt. „Diseases of the Nose, Throat, and Ear for Practitioners and Students” w którym w sekcji dotyczącej anatomii gardła, mięśni i struktur szyi (1936:141-158) wspomniał również o wyrostku rylcowatym, wskazując, że jako anomalia może wiązać się to z dyskomfortem i dolegliwościami bólowymi. Podręcznik ten miał pierwszą edycję już w 1924 r. a następnie doczekał się wiele późniejszych edycji aż do czasów współczesnych. 

 

🔸 W 1937 roku J. B. Cavenagh, laryngolog z Worcester w Wielkiej Brytanii, opublikował artykuł pt. „Bilateral Ossification of the Stylohyoid Ligament Combined with Cervical Exostoses” w czasopiśmie The Journal of Laryngology & Otology (1937;52:817-821). Autor opisał w nim przypadek obustronnego skostnienia więzadeł rylcowo-gnykowych. W pracy przedstawiono m.in. zdjęcie RTG pacjenta z całkowicie skostniałymi więzadłami połączonymi z kością gnykową, czemu towarzyszyły wyrośla kostne (egzostozy) w obrębie kręgosłupa szyjnego. Z powodu schorzenia pacjent nie był w stanie poruszać ani odchylać szyi.

 

🔸 Wieki wcześniej, przypadek przedłużonego wyrostka rylcowatego oraz jego korelację z kością gnykową opisał włoski chirurg i lekarz anatomii Pietro Marchetti z Padwy, a opublikował w 1652 oraz 1654 roku najprawdopodobniej jego syn Domenico de Marchetti. Dzieło pt. "Anatomia-cui responsiones ad Riolanum anatomicum Parisiensem in ipsius animaduersionibus contra Veslingium additae sunt" (Padwa 1652 i 1654). W swojej pracy w Rozdziale XIII, str. 205 Marchetti opisuje cyt. "Observavi tamen aliquando processum styloideum usque ad cornua ossis hyoidei pervenire, ipsisque valido nezu devinci” – co można przetłumaczyć: Zaobserwowałem jednak niekiedy, iż wyrostek rylcowaty może sięgać aż do rogów kości gnykowej, będąc z nimi połączony silnym sznurem/połączeniem (więzadłem). 

 

🔸 Z kolei, pierwsze opisy anomalii w obrębie kompleksu rylcowo-gnykowego u zwierząt wyszły spod pióra flamandzkiego chirurga i uczonego anatomii Vesaliusa (właśc. Andries van Wesel), m.in De Humani corporis fabrica Libri septem; Wydawca: Johannes Oporinus (Johannes Herbster), Bazylea 1543. Przy okazji, chyba żaden ze współczesnych ekspertów nie zwrócił uwagi na to, że skostniałe więzadło, a właściwie kość stylo-hyoid bone u wielu zwierząt jest zjawiskiem całkowicie naturalnym. Taka jest po prostu ich normalna anatomia. Aparat gnykowy u zwierząt ma inną lokalizację i jest inaczej zbudowany niż u człowieka. To co jest normą u wielu zwierząt, oznacza natomiast anomalię i często niepełnosprawność dla ludzi (obrazowo zobaczysz to naszym Instagramie). Co ciekawe doskonale wiedziano o tym już 100-150 lat temu (patrz prace i badania antomiczne wymienione powyżej). 

 

🔸 Dr Watt Weems Eagle opisał po raz pierwszy schorzenie dopiero w 1937 r. podczas swojej pracy w Duke University Hospital (Durham Północna Karolina). Pierwsza publikacja pt. „Elongated Styloid Processes: Report of Two Cases” ukazała się w Archives of Otolaryngology (JAMA Otolaryngology–Head & Neck Surgery) (1937;25:584-587). Wszystkie publikacje dr Eagle'a z lat 1937-1958 znajdziesz => tutaj. Eagle w swoich badaniach wyróżnił natomiast dwa główne warianty choroby, tj. a) Wariant klasyczny (neuralgiczny/neuropatyczny) związany jest z uciskiem na nerwy czaszkowe (V, VII, IX, X)  b) Wariant naczyniowy (zespół tętnicy szyjnej) który wynika z ucisku wydłużonego wyrostka rylcowatego na tętnicę szyjną wewnętrzną lub zewnętrzną oraz otaczające ją sploty współczulne. Podział zastosowany przez Eagle'a to nadal bardzo uproszczone podejście do schorzenia. Niejeden współczesny pacjent i niektórzy świadomi lekarze mogliby dodać i przedstawić kolejne "warianty i odmiany" tej choroby. Według Eagle’a schorzenie jest następstwem wcześniejszego usunięcie migdałków. Już 10 lat wcześniej Fritz Specht (pozycja powyżej z 1928) i wielu innych udowodnili, że ta teoria jest całkowicie błędna. 

 

Zanim dr Eagle spopularyzował i ugruntował nazwę Eagle Syndrome – choroba funkcjonowała pod nazwą Garel-Bernfeld Syndrome. Później przez pewien czas nazywana była Eagle-Stirling Syndrome. Ostatecznie nazwisko dr Eagle'a okazało się jak widać najbardziej trafne i chwytliwe marketingowo, najlepiej oddając istotę choroby oraz charakter dolegliwości. 

 

🔸 W 1938 r. polski lekarz otolaryngolog Ludwik Abramowicz związany z Kliniką Laryngo-Otjatryczną Uniwersytetu Warszawskiego opublikował pracę w języku francuskim pt. „La gêne à la déglutition causée par l’anomalie de l’apophyse styloïde de l’os temporal” (Trudności w połykaniu spowodowane anomalią wyrostka rylcowatego kości skroniowej) w czasopiśmie Annales d’Otolaryngologie (1938;57:424-430). Autor jak sam tytuł mówi, opisuje trudności w połykaniu spowodowane przez wydłużony wyrostek rylcowaty. Był także autorem wielu innych publikacji medycznych. Wcześniej w 1928 roku wraz z Szymonem Małowistem opracował polskie tablice akumetryczne służące do badania słuchu.  Podczas II wojny światowej, w trakcie okupacji hitlerowskiej Abramowicz wraz z żoną Ireną oraz synkiem Edwardem został uwięziony w warszawskim getcie. Zginął zamordowany przez niemieckich nazistów w obozie zagłady Treblinka.

 

🔸 W 1979 r. w czasopiśmie Wiadomości Lekarskie z dnia 15 lutego 1979 roku (1979;32(4):253-255) ukazał się artykuł polskiego lekarza – Z. Gralewski pt. „Zespół wyrostka rylcowatego” (The styloid process syndrome). 

 

Nie licząc przypadków opisanych przez Kostaneckiego (1891), Sadowskiego (1933), Puchowskiego (1933), Abramowicza (1938), Bernfelda (do 1923 we Lwowie) i Gralewskiego (1979)  pierwszy historycznie w Polsce współczesny pacjent z Zespołem Eagle’a znalazł diagnozę i operację dopiero w latach 90-ych XX wieku. Przeszedł drogę podobną i równie ciężką jak moja. Założył Stowarzyszenie pomocy poszkodowanym w wyniku błędów medycznych. 

 

Z kolei pierwsze udokumentowane przypadki pacjentów na świecie pochodzą z lat 1870-1875. Jedna z nich, Kobieta (nazwana Frau S.) mieszkanka Floridsdorfu (obecnie dzielnica Wiednia) została zdiagnozowana w styczniu 1875 r. z silnym bólem w środku nocy o północy, w zaledwie 12 dni od wystąpienia pierwszych objawów (artykuł wspomnianego wyżej Weinlechnera z 1882 r.). Stało się to w epoce bez promieni rentgenowskich, bez tomografii komputerowej, sztucznej inteligencji i PubMedu, najprawdopodobniej jedynie przy blasku lampy naftowej – na wiele lat przed narodzinami dr Eagle’a. Wygląda na to, że na długie lata zapomniano o chorobie. 

 

Należy zdawać sobie sprawę, że ww. publikacje zasadniczo są pracami lekarzy laryngologów, którzy opisywali schorzenie ze swojego punktu widzenia. Najczęściej opisywali je jako dolegliwości migdałków, bóle gardła i ucha, problemy z przełykaniem. W rzeczywistości schorzenie wyrostka rylcowatego jest bardziej złożone. Dziś wiemy, że może powodować wiele innych objawów, w tym wiele objawów neurologicznych. Już w 1933 r. Herrmann z Wrocławia zwracał uwagę, że może ono imitować również bóle zębów. Natomiast Leroux i Coste w 1935 r. zwracali uwagę na bóle neuralgiczne/neuropatyczne spowodowane wydłużonym wyrostkiem rylcowatym. 

 

🔸 W czasach współczesnych – niepozorny pacjent z Polski sam dotknięty schorzeniem (autor niniejszej strony), na nowo zebrał, zweryfikował i w dużej części przetłumaczył całą tą archiwalną, zapomnianą literaturę dot. schorzenia wyrostka rylcowatego. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że dotychczasowa historyczna bibliografia i piśmiennictwo, od lat mechanicznie powielane w PubMed i innych bazach, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Kiedyś wszyscy odłączymy internet, zejdziemy na ziemię i na nowo odkryjemy, że niejedna Pani w tradycyjnej bibliotece lub antykwariacie dysponuje większą wiarygodną i źródłową wiedzą, niż cały światowy medyczny internet razem wzięty. Nie będzie wygodniej, ale na pewno będzie wiarygodniej. Cała historia schorzenia w literaturze medycznej została napisana od początku. Sam właśnie to zrobiłem za pośrednictwem niniejszej strony. Chętnie pomogę to wszystko wyprostować w innych publikacjach (tylko nie zapomnijcie o mnie wspomnieć). Jest szansa, że już niedługo, dzięki kilku otwartym umysłom i z moją skromną pomocą, całą historię schorzenia uda się prawidłowo opisać na łamach jednego z najbardziej prestiżowych pism medycznych. Właściwie to już udało się oddać hołd i przywrócić należne miejsce w historii medycyny pozostałym wielkim nazwiskom. Wiem, że to jeszcze nie koniec tej archiwalnej historii... Archiwa na całym świecie kryją nadal tajemnice, które czekają na odkrycie.

 

Lista wybitnych i niezwykle zdolnych ludzi z całego świata, którzy tylko w latach 1732–1937 odkrywali, opisywali, a często również operowali i to skutecznie schorzenie nazywane dziś Eagle Syndrome, obejmuje obecnie około 130 nazwisk. Powyżej wymieniono tylko najbardziej interesujące i istotne pozycje. Wśród pozostałych nazwisk można jeszcze wymienić m.in. Huschke (1845), Sappey (1847), Rambaud i Renault (1864), Poirier i Meunier (1887), Meunier (1888), Chemin i Gourdon (1896), Sébileau i Gibert (1900). Dużo wcześniej Bartholin (1684) oraz Ruysch (1709). 

 

Dr Eagle, z pełnym uznaniem dla jego wkładu, jest co najwyżej chronologicznie gdzieś na miejscu w drugiej setce tej listy. Jego pierwsza praca z 1937 r. zarówno objętościowo jak i merytorycznie wypada bardzo skromnie w porównaniu do niektórych publikacji ujętych powyżej. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że Eagle musiał znać przynajmniej część powyższej literatury. Łatwo zauważyć, że Eagle już na wstępie swojej pierwszej publikacji zrobił błąd merytoryczny i ortograficzny (z języka niemieckiego) co wskazuje, że powielił ten sam błąd widniejący pierwotnie w pracy M. Kulvina z 1930. W czasach współczesnych powstało około 500 publikacji na temat schorzenia, w różnych językach na całym świecie. Wszystkie mylą się właściwie co do jednego – czyli właściwego odkrywcy choroby. Kto nim naprawdę był? Oceń sam na podstawie zestawienia powyżej. W mojej opinii najbardziej przełomowe były odkrycia oraz prace Grubera i Lücke (obie z 1870 r.) a potem publikacje: von Thadena, Weinlechnera, Réthiego, Nicolasa, Stirlinga, Viéla, Retterera, Oliviera, Harburgera i von Eickena. 

 

A kto naprawdę był pierwszym na świecie, który na poważnie zdał sobie sprawę z istnienia schorzenia wydłużonego wyrostka rylcowatego i anomalii aparatu gnykowego? Większość odpowie: Marchetti (1652) lub Vesalius (1543). To niepełna prawda. Odkrycia Vesaliusa dotyczyły zwierząt, a akurat u nich nie jest to żadna anomalia, tylko normalna, prawidłowa anatomia. Marchetti jest z kolei na trzecim miejscu naszego zestawienia. Kto był pierwszy? (The Winner is...) Na miejscu drugim: jest wybitny uczony, lekarz i anatom […], który zauważył wspomniane anomalie już w 16XX r. Na pierwszym miejscu: jest inny chirurg i anatom z XVI wieku […], który już w 15XX r. w swojej pracy […] wspominał w tłumaczeniu m.in. „Kość gnykowa składa się z trzech kości, a niekiedy z jedenastu… Jednak u osób starszych można znaleźć ich jeszcze więcej!…” (tyle fragment oryginału we współczesnym  tłumaczeniu ). Na tym etapie niech ich dane i pozostałe szczegóły pozostaną owiane tajemnicą. Kiedyś w jakiejś dłuższej publikacji ujawnimy pełną historię tego odkrycia. 

 

Czy Ty też uwierzyłeś, że to dr Eagle jako pierwszy odkrył chorobę w 1937 roku? Trudno sie dziwić, cały medyczny świat i największe autorytety na blisko 90 lat dały się nabrać i powielały właśnie taką wersję historii schorzenia. Jak to było? Nauka to nie jest religia i w nią się nie wierzy, lecz sprawdza, weryfikuje, dba o rzetelność.  Rzetelna na(ł)uka... mówicie 😉. Ta rzetelna nauka to PubMed czy Google Scholar? 😁 Uśmiecham się od ucha do ucha, kiedy kolejny fachowiec z YouTube’a, Instagrama, TikToka, Facebooka czy książek z Amazona opowiada z pełnym przekonaniem o tym, jak to dr Eagle pierwszy odkrył chorobę. Co poszło nie tak z dzisiejszym światem i nauką? Nadal twierdzę, że żyjemy w epoce nawału informacji przy całkowitym zaniku zdolności ich analizowania i weryfikacji. Bardzo łatwo dziś o nieprawdziwy przekaz, który jest następnie powielany nawet przez uznane publikacje i traktowany jako źródło rzetelnej wiedzy. Obawiam się, że nasza obecna epoka zapisze się w historii ludzkości jako epoka globalnej dezinformacji i manipulacji (żeby nie powiedzieć: epoka globalnego ogłupienia).

 

 

© 2020-2026 D.H. 

 

Uszanuj moją pracę i wkład. Wszelkie kopiowanie, powielanie, modyfikowanie lub inne wykorzystywanie całości lub fragmentów powyższego tekstu pt. "Kartka z kalendarza" bez wyraźnej zgody autora jest zabronione. Będzie miło natomiast jeśli po zapoznaniu się z powyższymi archiwaliami, wesprzesz moje działania poprzez przycisk Donate na stronie głównej witryny.

 

Copyright Notice: Please respect my work and creative contribution. Any copying, reproduction, modification, or any other use of the whole or any part of this text, without the express written permission of the author is strictly prohibited. You can support my activities by clicking the Donate button on the homepage of the website.

 

Do not copy or reproduce without  permission !